Postępowanie dotyczące ekstradycji rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina zostało wstrzymane po tym, jak jego obrona złożyła wniosek o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego. Pełnomocnik podejrzanego zakwestionował bezstronność sędziego, wskazując na dotychczasowy sposób rozstrzygania wniosków obrony oraz wcześniejsze doniesienia medialne dotyczące innych spraw prowadzonych przez ten sam skład orzekający. Wniosek ma zostać rozpoznany przez innego sędziego, co oznacza konieczność wyznaczenia nowego terminu posiedzenia.
W czwartek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się posiedzenie poświęcone prawnej ocenie dopuszczalności ekstradycji Butiagina, który wyraził zgodę na ujawnienie swojego nazwiska i wizerunku. Już na jego początku obrońca archeologa, adwokat Adam Domański, wystąpił o wyłączenie sędziego Łubowskiego, argumentując, że dotychczasowe decyzje sądu oraz publiczne wypowiedzi przypisywane sędziemu w kontekście trwającego konfliktu zbrojnego mogą rodzić uzasadnione wątpliwości co do jego bezstronności.
Jak podkreślił adwokat, obrona uznała, że zestawienie dotychczasowych rozstrzygnięć w tej sprawie z informacjami medialnymi dotyczącymi innego postępowania – w którym obywatel Ukrainy nie został wydany Niemcom – stanowi wystarczającą podstawę do złożenia wniosku. Obecnie oczekuje on na decyzję w tej kwestii oraz na wyznaczenie kolejnego terminu posiedzenia.
Wcześniej obrona domagała się również odroczenia rozprawy, wskazując na zbyt krótki czas, jaki Butiagin miał na zapoznanie się z materiałami przekazanymi przez stronę ukraińską. Ich tłumaczenie zostało doręczone dopiero w dniu posiedzenia. Jednocześnie złożono wnioski dowodowe, których celem było uzyskanie od ukraińskich organów ścigania szczegółowych informacji dotyczących podstaw stawianych zarzutów. Sąd oddalił jednak oba te wnioski.
Obrona zwraca uwagę, że choć Butiagin przyznaje się do prowadzenia badań archeologicznych bez formalnego zezwolenia, czyn ten – zgodnie z prawem ukraińskim – nie jest zagrożony karą pozbawienia wolności i sam w sobie nie może stanowić podstawy ekstradycji. Kluczowy spór dotyczy drugiego zarzutu, czyli rzekomego zniszczenia zabytku o wartości przekraczającej 200 mln hrywien. Obrońca domaga się wyjaśnień, na jakiej podstawie ustalono zarówno skalę zniszczeń, jak i wysokość szkody.
W trakcie posiedzenia Butiagin złożył obszerne wyjaśnienia i nie wyraził zgody na ekstradycję. Jak relacjonował jego obrońca, archeolog podkreślał, że prace na stanowisku Myrmekion prowadził nieprzerwanie od lat 90. XX wieku i przez długi czas posiadał zgody właściwych władz administracyjnych. Po zmianach geopolitycznych na Krymie nie miał już możliwości uzyskiwania zezwoleń od władz ukraińskich, a pozwolenia wydawane były przez organy Federacji Rosyjskiej. W jego ocenie przekazanie go Ukrainie mogłoby narazić go na zagrożenie dla wolności osobistej, prawa do rzetelnego procesu, a także zdrowia i życia.
Aleksander Butiagin został zatrzymany na początku grudnia ubiegłego roku przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w związku z wnioskiem Ukrainy o międzynarodową pomoc prawną. Ukraińska prokuratura zarzuca mu umyślne, nielegalne i częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego na Krymie. Po przesłuchaniu w prokuraturze, podczas którego odmówił składania wyjaśnień, sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu, które 12 stycznia zostało przedłużone do 4 marca.
Zgodnie z ukraińskim wnioskiem ekstradycyjnym z listopada 2025 roku, Butiagin – jako kierownik sekcji archeologii w Państwowym Muzeum Ermitażu – miał w latach 2014–2019 prowadzić wykopaliska na terenie starożytnego miasta Myrmekjon w Kerczu bez wymaganych pozwoleń, doprowadzając do zniszczenia kompleksu archeologicznego. Za prowadzenie prac bez zgody grozi mu grzywna, natomiast za zniszczenie zabytku – kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Rosyjskie władze określiły zarzuty Ukrainy jako „absurdalne” i zażądały natychmiastowego uwolnienia archeologa. W związku z tą sprawą do rosyjskiego MSZ wezwany został ambasador RP w Moskwie.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze