W wyniku nalotów przeprowadzonych przez juntę na wioskę kontrolowaną przez prodemokratyczny ruch oporu na północnym zachodzie Birmy zginęło co najmniej 17 cywilów, w tym 9 dzieci – poinformowała w niedzielę agencja AP. Organizacja humanitarna zarzuca wojskowym zbrodnie wojenne, z kolei junta zaprzecza atakom.
"Cztery bomby uderzyły w budynek szkoły" – relacjonuje niedzielne naloty jeden z mieszkańców wioski Kanan, na obrzeżach miasta Khampat, w prowincji Sikong, około 280 km na północny zachód od Mandalaj, drugiego co do wielkości miasta w kraju.