Kilkaset osób musiało opuścić stację, a ruch pierwszej linii metra został sparaliżowany. Sprawca zamieszania – 38-letni obywatel Ukrainy, który wrzucił plecak na torowisko na stacji Centrum – zostanie wydalony z Polski. Otrzyma także 10-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen.
Do poważnych utrudnień doszło w warszawskim metrze po tym, jak na torowisko stacji Centrum trafił pozostawiony plecak. Z powodu zagrożenia ruch na pierwszej linii został wstrzymany, a pasażerowie musieli liczyć się z dużymi opóźnieniami.
Jak informowało Metro Warszawskie, pociągi linii M1 kursowały wówczas jedynie na odcinkach Kabaty–Politechnika oraz Dworzec Gdański–Młociny. Dla pasażerów uruchomiono komunikację zastępczą.
Służby szybko ustaliły, kto odpowiadał za zdarzenie. Okazał się nim 38-letni obywatel Ukrainy, który miał wrzucić plecak na tory, a następnie oddalić się ze stacji.
W związku z incydentem ewakuowano kilkaset osób. Sprawą zajęły się służby, które sprawdzały m.in., czy działanie mężczyzny mogło mieć związek z celowym zagrożeniem bezpieczeństwa.
Postępowanie nie wykazało, aby mężczyzna działał na czyjeś polecenie. Zdarzenie zakwalifikowano jako chuligański wybryk.
Jak ustaliło RMF FM, komendant Straży Granicznej zdecydował o wydaleniu 38-latka z Polski. Mężczyzna zostanie przekazany stronie ukraińskiej na granicy.
Dodatkowo otrzyma zakaz wjazdu do strefy Schengen na 10 lat. Oznacza to, że przez ten czas nie będzie mógł legalnie przebywać ani podróżować po większości państw europejskiego obszaru Schengen.
Incydent na stacji Centrum spowodował poważne zakłócenia w funkcjonowaniu jednej z najważniejszych linii komunikacyjnych Warszawy. Służby przypominają, że pozostawianie lub wrzucanie przedmiotów na torowisko może stanowić realne zagrożenie dla pasażerów i ruchu pociągów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze