Początek lipca 2025 roku przyniósł falę groźnych pożarów w Warszawie i okolicach. W ciągu kilku dni doszło do kilku poważnych zdarzeń: pożaru dachu wielorodzinnego bloku w Ząbkach, awarii i ognia w stacji metra Racławicka, a także zapłonu w podstacji energetycznej na Pradze-Południe. Choć służby oficjalnie nie mówią o związku między tymi incydentami, wielu mieszkańców i ekspertów zaczyna zadawać pytania: czy to tylko zbieg okoliczności, czy może coś więcej?
W czwartek 3 lipca około godziny 19:30 ogniem zajął się dach bloku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, obejmując nie tylko dach, ale też poddasza i garaże podziemne. Do akcji zadysponowano około 60 zastępów straży pożarnej – to ponad 150 strażaków.
Skala pożaru była na tyle poważna, że Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alert SMS do mieszkańców – zalecano pozamykanie okien i pozostanie w domach z powodu dużego zadymienia i ryzyka toksycznych oparów.
Komendant Główny PSP gen. Ryszard Grosset nie krył zdziwienia: "Zaskakuje nas, że pożar rozwinął się tak szybko i objął całą długość dachu. To bardzo nietypowa sytuacja". Z kolei Waldemar Jiers, były strażak i ekspert ds. bezpieczeństwa pożarowego, określił zdarzenie jako "niepokojące" i dodał: „Moim zdaniem ten pożar nie powstał przypadkowo”.
Zaledwie dzień wcześniej, 2 lipca, doszło do pożaru w stacji metra Racławicka na linii M1. Pasażerowie zostali ewakuowani, a linia była częściowo wyłączona z ruchu. W międzyczasie, na Pradze-Południe, w rejonie ulicy Zamienieckiej, płonęła stacja energetyczna.
Choć straż pożarna nie potwierdziła oficjalnie powiązań między tymi zdarzeniami, społeczność lokalna coraz głośniej mówi o możliwości celowego działania. Internauci, komentatorzy i dziennikarze wskazują, że skala i nagromadzenie takich incydentów w krótkim czasie są co najmniej zastanawiające.
W mediach społecznościowych pojawiają się coraz liczniejsze głosy sugerujące sabotaż. "To już nie są żarty: pożary w metrze, bloki płonące od dachów, stacje energetyczne w ogniu… coś tu nie gra", piszą użytkownicy.
Służby apelują jednak o ostrożność w formułowaniu wniosków. Trwa analiza wszystkich zdarzeń, a biegli pożarnictwa mają ustalić przyczyny i ewentualne powiązania. Do sprawy zaangażowana została także prokuratura.
Czy mamy do czynienia z przypadkową kumulacją niebezpiecznych zdarzeń, czy może z celowo zaplanowaną serią podpaleń? Odpowiedź na to pytanie przyniosą dopiero wyniki śledztw. Jedno jest pewne – na Mazowszu zrobiło się bardzo gorąco, i to nie tylko z powodu letnich upałów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze