Wtorkowe popołudnie na północy Warszawy zamieniło się w komunikacyjny koszmar. Wszystko zaczęło się na stacji metra Wawrzyszew, gdzie tuż po godzinie 15:00 doszło do incydentu, który sparaliżował ruch i na długie minuty zatrzymał pasażerów w wagonach oraz na peronach.
Według informacji przekazanych przez policję, cztery osoby — trzech mężczyzn i kobieta — awaryjnie otworzyły drzwi pociągu metra, zmuszając skład do nagłego postoju. To jednak był dopiero początek całej historii.
W czasie wymuszonego zatrzymania sprawcy pokryli graffiti dwa wagony pociągu, po czym po prostu… oddalili się z miejsca zdarzenia.
Na szczęście reakcja służb była błyskawiczna. Policyjny patrol z warszawskich Bielan natychmiast rozpoczął poszukiwania sprawców. W krótkim czasie funkcjonariuszom udało się zatrzymać trzech mężczyzn.
Czwarta osoba — kobieta, która towarzyszyła grupie — została ujęta przez strażnika miejskiego, a następnie przekazana policji.
Jak się okazało, wszyscy zatrzymani to obywatele Hiszpanii.

Choć sam akt wandalizmu trwał chwilę, jego skutki odczuły setki osób. W godzinach szczytu metro na tej części linii zostało zakłócone, a pasażerowie musieli uzbroić się w cierpliwość. Część składów została zatrzymana, inne kursowały z opóźnieniem.
Dla wielu warszawiaków oznaczało to jedno — znacznie dłuższą drogę powrotną do domu.

Policja prowadzi obecnie czynności procesowe w tej sprawie. Niewykluczone, że zatrzymani usłyszą zarzuty związane z zniszczeniem mienia oraz zakłóceniem funkcjonowania transportu publicznego.
Incydent wywołał natychmiastową falę komentarzy w mediach społecznościowych. Pod postem dotyczącym zdarzenia pojawiły się dziesiątki opinii warszawiaków — od ironii po otwartą złość.
Przykładowe komentarze internautów poniżej:

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze