Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem usłyszał ksiądz Mirosław M., proboszcz parafii w Przypkach na Mazowszu. Według ustaleń śledczych duchowny zamordował siekierą 68-letniego bezdomnego, a następnie podpalił ciało, by zatrzeć ślady. W więzieniu może nie znaleźć zrozumienia – nie tylko jako morderca, ale przede wszystkim jako ksiądz.
Do dramatu doszło w piątkowy wieczór, 24 lipca, w lesie nieopodal Lasopola. Ciało płonącego mężczyzny zauważył przypadkowy rowerzysta. Zapamiętał rejestrację odjeżdżającego auta – to pomogło policji ustalić sprawcę.
Zatrzymany duchowny – 60-letni Mirosław M. – przyznał się do zabicia Anatola Cz., bezdomnego, który podpisał na jego rzecz umowę darowizny w zamian za opiekę. Konflikt miał wybuchnąć, gdy bezdomny upominał się o obiecane mieszkanie.
Prokuratura zarzuca księdzu zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, za które grozi nawet dożywocie. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym.
Jak mówi dr Paweł Moczydłowski, były szef więziennictwa i kryminolog, sytuacja Mirosława M. za kratkami będzie wyjątkowo trudna.
– Ten mężczyzna jest stracony – i jako ksiądz, i jako człowiek. W więzieniu nie ma prestiżu za zabicie bezdomnego siekierą i podpalenie go. Podejrzewam, że trzeba będzie go chronić. Będzie izolowany od głównego nurtu osadzonych – ocenia ekspert.
Według Moczydłowskiego w więzieniu nie ma wielu praktykujących religijnie, ale duchowny, który łamie fundamentalne normy moralne, może budzić szczególny sprzeciw nawet wśród recydywistów.
Wierni z Przypek mówią o proboszczu z goryczą i dystansem. – Traktował ludzi z pogardą. Czuł się jak pan i władca – mówią mieszkańcy.
Zdaniem kryminologa taki model relacji nie sprawdzi się w izolacji. – Więzienie go utemperuje. Tam obowiązuje inna hierarchia. Jeśli był despotyczny i arogancki wobec ludzi na wolności, może mieć trudności z odnalezieniem się za kratami – wyjaśnia Moczydłowski.
Ekspert zaznacza, że choć Mirosław M. może być izolowany, sam charakter przestępstwa – okrutnego morderstwa człowieka słabego i wykluczonego – czyni go szczególnie narażonym psychicznie.
– Będzie musiał zbudować swoją rzeczywistość więzienną. Może mu być bardzo ciężko. Nie wykluczam, że nie poradzi sobie emocjonalnie z tym, co zrobił. Być może targnie się na życie. Dlatego służba więzienna na pewno będzie go pilnować – komentuje socjolog.
W sprawie wypowiedział się także biskup Rafał Markowski. Jak informował wcześniej „Fakt”, hierarcha nie wyklucza dalszych konsekwencji kanonicznych wobec Mirosława M. W praktyce może to oznaczać pozbawienie funkcji duchownej oraz wydalenie ze stanu kapłańskiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze