Fragmenty pomnika generała Zygmunta Berlinga, który jeszcze kilkanaście lat temu stał przy Trasie Łazienkowskiej, od siedmiu lat zalegają na jednej z działek administrowanych przez Zakład Gospodarowania Nieruchomościami na Pradze. Choć pierwotnie planowano przekazać je do muzeum, żadna instytucja nie zdecydowała się przyjąć pozostałości po zniszczonym monumentie.
Dziś cztery części rozbitej rzeźby leżą w magazynie – trochę zapomniane, trochę kłopotliwe.
– Pozostałości po pomniku znajdują się obecnie na jednej z działek będących w administrowaniu ZGN Praga-Południe. Dzielnica chciała przekazać je do wybranego muzeum, jednak żadna placówka nie wyraziła zainteresowania ich przejęciem – poinformował Michał Szweycer z urzędu dzielnicy Praga-Północ.
Monument stanął w 1985 roku przy estakadzie Mostu Łazienkowskiego. Wówczas most nosił jeszcze imię generała Berlinga – patronem przestał być dopiero w 1998 roku.
Pierwotnie rzeźbę planowano ustawić bliżej Wisły. Właśnie z tego rejonu we wrześniu 1944 roku żołnierze dowodzonej przez Berlinga 3. Dywizji Piechoty próbowali przeprawić się przez rzekę, by wesprzeć walczących na Czerniakowie powstańców warszawskich.
Pomnik jednak nigdy nie był w Warszawie obiektem jednoznacznie akceptowanym. Przez lata wielokrotnie stawał się celem dewastacji. Mimo to jeszcze w 2012 roku – w badaniach opinii mieszkańców prowadzonych w ramach tzw. Barometru Warszawskiego – większość ankietowanych opowiadała się przeciwko jego usunięciu.
Sytuacja zmieniła się po przyjęciu w 2016 roku ustawy dekomunizacyjnej. Zgodnie z jej zapisami pomnik Berlinga znalazł się na liście obiektów przeznaczonych do usunięcia z przestrzeni publicznej.
Miasto planowało wówczas przeniesienie rzeźby do Muzeum Historii Polski. Do realizacji tych planów jednak nie doszło.
4 sierpnia 2019 roku pomnik został zniszczony przez grupę aktywistów związanych z prawicowym politykiem Adamem Słomką. Monument rozpadł się na cztery części i w takiej formie trafił do magazynu praskiego ZGN.
– Pomnik Zygmunta Berlinga nie może zostać odbudowany, ponieważ zgodnie z ustawą dekomunizacyjną został wskazany do usunięcia – informował wówczas stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki.
Naturalnym miejscem dla rozbitej rzeźby wydawało się muzeum. Jednak również tam fragmenty monumentu okazały się problemem.
Przyjęcia pozostałości odmówiło m.in. Muzeum Historii Polski – choć w swoich zbiorach ma inne kontrowersyjne pamiątki z czasów PRL, takie jak fragmenty pomnika Feliksa Dzierżyńskiego z placu Bankowego czy przeniesiony z placu Wileńskiego Pomnik Braterstwa Broni, znany jako „czterech śpiących”.
Placówka tłumaczyła decyzję przepisami ustawy dekomunizacyjnej, które – w jej interpretacji – uniemożliwiają ponowne wyeksponowanie monumentu w przestrzeni publicznej.
W efekcie fragmenty pomnika wciąż pozostają na Pradze, bez jasnej decyzji, co dalej z nimi zrobić.
Sam Zygmunt Berling pozostaje jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci w historii Polski XX wieku.
W czasie wojny polsko-bolszewickiej walczył o Lwów jako dowódca batalionu piechoty. W lipcu 1939 roku został zwolniony ze służby czynnej. Po wybuchu II wojny światowej znalazł się w Wilnie, gdzie w listopadzie 1939 roku został aresztowany przez NKWD i przewieziony do obozu w Starobielsku.
Tam nawiązał współpracę z Sowietami – dzięki czemu uniknął losu tysięcy polskich oficerów zamordowanych w Katyniu.
Po niemieckim ataku na ZSRR wstąpił do formowanych w Związku Radzieckim Polskich Sił Zbrojnych pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Był szefem sztabu 5. Dywizji Piechoty. Gdy Anders zdecydował o ewakuacji armii do Iranu, Berling pozostał w ZSRR. Został uznany za dezertera, zdegradowany i w lipcu 1943 roku skazany zaocznie przez sąd polowy na karę śmierci.
Wkrótce jednak – przy wsparciu władz sowieckich – stworzył I Dywizję Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, złożoną głównie z Polaków deportowanych wcześniej w głąb ZSRR. W 1943 roku Stalin nadał mu stopień generała brygady, a rok później powierzył dowództwo 1 Armii Wojska Polskiego.
Jednym z najgłośniejszych epizodów w jego karierze był udział tej armii w tzw. desancie czerniakowskim podczas Powstania Warszawskiego we wrześniu 1944 roku. Próba przeprawy przez Wisłę zakończyła się niepowodzeniem i ogromnymi stratami. 30 września Berling został odwołany ze stanowiska z osobistego rozkazu Stalina.
Do dziś postać generała pozostaje przedmiotem sporów.
Krytycy przypominają jego współpracę z NKWD, poparcie dla koncepcji Polski jako republiki sowieckiej oraz wydawanie wyroków śmierci na dezerterów i żołnierzy związanych z podziemiem niepodległościowym.
Zwolennicy podkreślają z kolei, że dowodzone przez niego oddziały 1 Armii Wojska Polskiego próbowały przyjść z pomocą walczącej Warszawie w 1944 roku.
Spór o generała trwa więc nadal – choć jego pomnik od dawna już nie stoi. A jego rozbite fragmenty wciąż czekają w praskim magazynie na decyzję, czy staną się muzealnym eksponatem, czy ostatecznie znikną z historii miasta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze