Polska nie rezygnuje z działań przeciwko umowie handlowej UE–Mercosur. Jak oświadczył w piątek w Berlinie minister rolnictwa Stefan Krajewski, rząd w Warszawie jest gotów podjąć własne kroki prawne, jeśli inicjatywa Parlamentu Europejskiego przed Trybunałem Sprawiedliwości UE nie przyniesie efektu.
– Do samego końca robiliśmy wszystko, by zablokować podpisanie tej umowy. Nie udało się zbudować mniejszości blokującej, ale to nie oznacza, że powiedzieliśmy ostatnie słowo – podkreślił minister.
Krajewski zaznaczył, że Polska oczekuje obecnie na złożenie skargi przez Parlament Europejski do TSUE. – To pierwszy etap. Jeśli okaże się nieskuteczny, jako polski rząd podejmiemy próbę przygotowania i wniesienia własnej skargi – zapowiedział.
Minister zapewnił również, że rząd pracuje nad rozwiązaniami, które mają uniemożliwić wprowadzanie na rynek produktów niespełniających unijnych standardów. – Nie dopuścimy do importu żywności zawierającej pozostałości zakazanych pestycydów ani takiej, która nie spełnia obowiązujących norm – oświadczył.
Szef resortu rolnictwa przebywa w Berlinie w związku z Zielonym Tygodniem – międzynarodowymi targami rolno-spożywczymi. W piątek oficjalnie otworzył polskie stoisko narodowe.
Już wcześniej, w środę, Krajewski informował w mediach, że w nadchodzącym tygodniu europosłowie mają złożyć do TSUE skargę dotyczącą umowy handlowej z Mercosurem. Jak wyjaśniał, jednym z głównych zarzutów będzie niezgodność trybu przyjęcia porozumienia z traktatami UE, w szczególności jego podział na część „polityczną” i „handlową”. Skarga ma również dotyczyć kwestii bezpieczeństwa żywnościowego i zdrowotnego, m.in. stosowania środków ochrony roślin zakazanych na terenie Unii.
Umowa handlowa z państwami Mercosuru – Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem – przewiduje preferencje celne dla wybranych produktów rolnych, a w zamian otwarcie rynków tych krajów na towary przemysłowe z UE. Wcześniej ambasadorowie państw członkowskich przyjęli wzmocnioną klauzulę ochronną, która ma zabezpieczać unijnych producentów przed zakłóceniami rynku.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze