Według ustaleń policji 39-letni mężczyzna z warszawskiej Białołęki miał celowo wjechać samochodem w psa należącego do jego sąsiadki. Zwierzę nie przeżyło. Sprawa trafiła na policję, a mężczyzna usłyszał już zarzut. Grozi mu kara do trzech lat pozbawienia wolności.
O zdarzeniu policjantów z białołęckiego komisariatu poinformowała właścicielka zwierzęcia. Jak relacjonowała, wszystko miało wydarzyć się w momencie, gdy jej sąsiad przejeżdżał samochodem w pobliżu niej i jej psa.
Z przekazanych przez kobietę informacji wynikało, że kierowca miał działać świadomie. W jej ocenie nie był to nieszczęśliwy wypadek, lecz celowe najechanie na zwierzę.
– Z relacji właścicielki wynikało, że jej sąsiad działał umyślnie. Przejeżdżając obok, specjalnie najechał na psa – przekazała nadkomisarz Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji na Białołęce.
Po zdarzeniu kobieta zgłosiła sprawę w komisariacie, składając oficjalne zawiadomienie.
Policjanci zajęli się sprawą jeszcze tego samego dnia. Funkcjonariusze zatrzymali 39-letniego mieszkańca dzielnicy podejrzewanego o spowodowanie śmierci zwierzęcia.
Na miejscu pojawił się również policyjny technik, który przeprowadził szczegółowe oględziny zarówno miejsca zdarzenia, jak i samochodu, którym poruszał się mężczyzna. Zebrany materiał dowodowy miał pomóc w ustaleniu dokładnego przebiegu wydarzeń.
Następnego dnia zatrzymany został doprowadzony do komisariatu, gdzie złożył wyjaśnienia. Usłyszał zarzut uśmiercenia psa.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami za taki czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. O dalszym losie 39-latka zdecyduje teraz sąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze