W ostatnich tygodniach Legia kroczy w Europie od zwycięstwa do zwycięstwa. W 3. kolejce grupowych rozgrywek Ligi Konferencji warszawska drużyna rozgromiła białoruskie Dynamo Mińsk 4:0 i awansowała na drugie miejsce w tabeli. Czwartkowe spotkanie przy Łazienkowskiej miało nie tylko wydźwięk sportowy, bowiem kibice obu drużyn przez dużą część spotkania wyrażali swój negatywny stosunek do dyktatora Białorusi Aleksandra Łukaszenki.
Nim rozpoczął się mecz, wszyscy obecni na stadionie uczcili minutą ciszy ofiary powodzi w Hiszpanii. A potem wybrzmiał pierwszy gwizdek i od razu to legioniści przejęli inicjatywę, praktycznie zamykając gości na ich połowie boiska. Jednak poważne zagrożenie stworzyli dopiero w 8. minucie, gdy z siedmiu metrów uderzył po koźle Marc Gual, ale Fiodor Łapouchow odbił piłkę przed siebie, a próbujący dobijać Luquinhas uderzył minimalnie nad poprzeczką. Jednak trzy minuty później kibice miejscowych mieli okazję do świętowania, bo tym razem Brazylijczyk, obsłużony podaniem przez Pawła Wszołka, uderzył z dwunastego metra i płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi rywali.