Piłkarze Legii Warszawa zremisowali w niedzielny wieczór we Wrocławiu ze Śląskiem 1:1 w meczu 6. kolejki Ekstraklasy. Ekipa ze stolicy straciła nie tylko punkty w stolicy Dolnego Śląska, ale i dwóch zawodników, którzy trafili do szpitala.
Legioniści mogli zaskoczyć piłkarzy Śląska już w pierwszej akcji meczu, ale strzał Blaża Kramera po wbiegnięciu w pole karne był za słaby, by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. W 14. minucie to gospodarze byli dosłownie o centymetry od otworzenia wyniku, gdy piłkę sprzed linii bramkowej wybił Rafał Augustyniak a blisko skierowania jej wślizgiem do siatki był Sebastian Musiolik. Jedenaście minut później na płaskie dośrodkowanie w pole karne legionistów zdecydował się Nahuel Leiva, a piłka w bliskiej odległości minęła lewy słupek bramki Kacpra Tobiasza. Ten sam zawodnik Śląska w 41. minucie miał bardzo dobrą okazję do wpisania się na listę strzelców, gdy wbiegł z lewej strony w pole karne, ale jego strzał był właściwie podaniem do bramkarza. W doliczonym czasie gry, bo pierwsza polowa została przedłużona aż o siedem minut ze względu na zadymienie boiska, znów w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Kramer, ale ponownie jego strzał był za słaby. Tuż przed gwizdkiem na przerwę doszło do bardzo groźnego zdarzenia z udziałem dwóch zawodników defensywy Legii - Tomasz Jędrzejczyk i Tobiasz zderzyli się głowami. Obaj zawodnicy nie wyszli już na drugą połowę i pojechali na badania do szpitala.