Lot niewielkiego drona trwał zaledwie kilkanaście minut. Dla dwóch młodych operatorów miał być zapewne zwykłą rekreacją i okazją do nagrania atrakcyjnych ujęć centrum Warszawy. Zamiast tego skończył się interwencją służb i zarzutami karnymi.
Dwóch obywateli Polski w wieku 19 i 20 lat usłyszało zarzuty po tym, jak ich urządzenia wleciały w strefę objętą zakazem lotów w pobliżu Pałacu Prezydenckiego oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Choć według wstępnych ustaleń naruszenie mogło być nieumyślne, sprawa jest poważna – za złamanie przepisów grozi nawet pięć lat więzienia.
Do zdarzenia doszło w ubiegły czwartek w okolicach ogrodów za Uniwersytetem Warszawskim. Dwaj młodzi mężczyźni latali niewielkimi dronami w centrum miasta. Problem pojawił się w momencie, gdy ich maszyny przekroczyły granicę obszaru objętego ścisłym zakazem lotów.
Jak wyjaśnia policja, lot nie rozpoczął się bezpośrednio nad chronionym terenem. Urządzenia znajdowały się w powietrzu już wcześniej i dopiero w trakcie kilkunastominutowego przelotu znalazły się w strefie zakazanej.
Oficer prasowy Komendy Rejonowej Policji w Warszawie, młodszy aspirant Jakub Pacyniak, podkreśla, że funkcjonariusze na tym etapie nie przesądzają o celowym działaniu. Jak zaznacza, wstępne ustalenia wskazują, że mogło dojść do nieumyślnego naruszenia przepisów, jednak postępowanie w tej sprawie wciąż trwa.
Eksperci przypominają, że latanie dronem w przestrzeni miejskiej wymaga nie tylko umiejętności pilotażu, ale przede wszystkim znajomości aktualnych ograniczeń w przestrzeni powietrznej.
Instruktor UAVO Mieszko Bysikiewicz zwraca uwagę, że każdy operator ma do dyspozycji specjalne aplikacje, które pozwalają sprawdzić, gdzie lot jest dozwolony. Dzięki nim można szybko ustalić, czy w danym miejscu obowiązują ograniczenia oraz jakie warunki trzeba spełnić, aby wzbić się w powietrze legalnie.
Kluczowe jest także to, że strefy lotnicze nie są stałe. Jak podkreśla Anna Lubryczyńska-Bochyńska z Departamentu Bezzałogowych Statków Powietrznych Urzędu Lotnictwa Cywilnego, ograniczenia mogą się zmieniać i pojawiać tymczasowo. Z tego powodu przed każdym startem należy sprawdzić aktualną sytuację w przestrzeni powietrznej.
Ekspertka przypomina, że dronem nie można latać „tam, gdzie akurat mamy ochotę”. Nawet niewielkie urządzenia podlegają przepisom, a ich operatorzy muszą się do nich bezwzględnie stosować.
W przypadku młodych operatorów sprawa dotyczy szczególnie wrażliwej przestrzeni. Drony pojawiły się bowiem w pobliżu obiektów państwowych objętych dodatkowymi restrykcjami.
Jak tłumaczy Mieszko Bysikiewicz, takie strefy wymagają uzyskania specjalnej zgody na lot. Brak odpowiedniego zezwolenia oznacza poważne naruszenie przepisów.
Konsekwencje mogą być dotkliwe. Za złamanie zakazu lotów w chronionej przestrzeni grozi nawet pięć lat pozbawienia wolności. To jednak nie wszystko. Urząd Lotnictwa Cywilnego może również nałożyć administracyjną karę finansową – w przypadku lotu bez wymaganej zgody może ona wynieść nawet 10 tysięcy złotych.
Policja przypomina, że centrum Warszawy jest jednym z najbardziej wrażliwych obszarów w kraju, jeśli chodzi o ruch dronów. W okolicach kluczowych instytucji państwowych obowiązują ścisłe ograniczenia, których naruszenie traktowane jest bardzo poważnie.
W tym przypadku ostateczną ocenę sytuacji podejmie sąd. To on zdecyduje, czy młodzi operatorzy poniosą odpowiedzialność karną – i czy ich kilkunastominutowy lot nad Warszawą okaże się kosztowną lekcją prawa lotniczego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze