Pół tuzina bramek, ale emocji zaledwie odrobina. Szczególnie, że mecz odbył się w "piknikowej atmosferze", przy pustych trybunach, co było karą za wybryki warszawskich kibiców we wcześniejszych europejskich rozgrywkach. W czwartkowy wieczór piłkarze Legii Warszawa pokonali walijski Caernarfon Town aż 6:0 w pierwszym spotkaniu drugiej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Rewanżowe spotkanie, które odbędzie się za tydzień na Wyspach będzie już jedynie formalnością.
Początek spotkania dość senny. Wreszcie w 5. minucie strzał z lewej strony pola karnego oddał Ryoya Morishita, ale piłka pofrunęła nad poprzeczką. Trzy minuty później bardzo mocne uderzenie Daniela Gosseta z około dwudziestu pięciu metrów, ale piłka przeleciała nad bramką, której strzegł Kacper Tobiasz. W 10. minucie błąd obrony Legii, ale Zack Clarke z ostrego kąta strzelił tylko w boczną siatkę. Dwie minuty później kontra gości, ale strzał bardzo niecelny. W 16. minucie rzut rożny dla gospodarzy, piłka spadała za polem karnym i Marc Gual uderzył z woleja wysoko nad poprzeczką bramki rywali. Trzy minuty później przechwyt Luquinhasa na trzydziestym metrze, prostopadłe podanie do Marca Guala, ale ten zbyt długo próbował zgubić zwodami obrońców i stracił piłkę.