W zwyczajnej firmie sprzątającej, wśród codziennych obowiązków i rutynowych zadań, narastał konflikt, który z czasem przybrał dramatyczny obrót. Sprawa, która zaczęła się od napięć między współpracownicami, zakończyła się przed sądem i wyrokiem sześciu lat więzienia.
10 marca Sąd Okręgowy w Warszawie uznał Małgorzatę W. winną usiłowania spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu swojej koleżanki z pracy. Według informacji przekazanych przez TVN24 Warszawa, kobieta przez pewien czas dolewała do napojów współpracownicy żrące środki chemiczne.
Sąd wymierzył jej karę sześciu lat pozbawienia wolności. Oprócz tego zobowiązał ją do wypłaty ponad 3 tys. zł na pokrycie szkody oraz 30 tys. zł zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej. Skazana ma także pokryć część kosztów procesu.
Jak ustalili śledczy, źródłem całej sprawy był narastający spór w miejscu pracy. Pokrzywdzona była wieloletnią pracownicą firmy i – według ustaleń – zwracała nowej koleżance uwagę na błędy i nieprawidłowości w wykonywaniu obowiązków.
Z czasem napięcie między kobietami zaczęło narastać. Z pozoru zwykłe uwagi dotyczące pracy przerodziły się w konflikt, który miał przybrać niebezpieczną formę.
Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się w połowie listopada 2024 roku. Pokrzywdzona zaczęła zauważać, że napoje, które zostawiała w pracy – herbata czy woda – zmieniają smak i kolor.
Po ich wypiciu pojawiały się także niepokojące objawy: silne bóle brzucha, pieczenie w gardle, duszności, a nawet omdlenia.
Z czasem lekarze zdiagnozowali u niej oparzenia chemiczne błony śluzowej jamy ustnej i przełyku.
Kobieta zaczęła podejrzewać, że ktoś może celowo ingerować w jej napoje. Aby to sprawdzić, zdecydowała się na nietypowy krok – w miejscu pracy zainstalowała ukrytą kamerę.
Nagranie, które później trafiło do śledczych, zarejestrowało moment, gdy współpracownica dolewa do jej napoju środek czyszczący.
Późniejsze badania toksykologiczne potwierdziły obecność detergentów w zabezpieczonych próbkach napojów.
Według biegłych spożywanie takich substancji mogło prowadzić do poważnych uszkodzeń przewodu pokarmowego, a w skrajnych przypadkach stanowić nawet zagrożenie dla życia.
W tej samej sprawie oskarżona była również druga kobieta. Prokuratura uznała, że mogła wiedzieć o działaniach sprawczyni, ale nie poinformowała o nich odpowiednich służb.
Sąd nie dopatrzył się jednak podstaw do przypisania jej odpowiedzialności karnej i uniewinnił ją od zarzutu.
Sprawa, która zaczęła się od konfliktu między współpracownicami, zakończyła się wyrokiem i dramatyczną historią o tym, jak daleko może zajść eskalacja napięcia w miejscu pracy.









Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze