Reklama

Dlaczego ludzie na Zachodzie są najbardziej nieszczęśliwi, choć mają wszystko?

Dążenie do jak najwyższego poziomu szczęścia wcale nie jest uniwersalnym ludzkim pragnieniem. Jak pokazują międzynarodowe badania, im społeczeństwo jest bogatsze, bardziej wykształcone i demokratyczne, tym wyższy poziom szczęścia uznaje się w nim za pożądany. Badanie przeprowadził zespół naukowców pod kierunkiem prof. Kuby Krysia z Instytutu Psychologii Polskiej Akademii Nauk.

Badacze postawili pytanie, czy maksymalizacja szczęścia to ideał podzielany przez ludzi na całym świecie oraz jaki poziom szczęścia uznaje się za „idealny” w różnych kulturach.

W projekt zaangażowani byli m.in. naukowcy z Uniwersytetu SWPS, Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Gdańskiego i Szkoły Głównej Handlowej. Wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Perspectives on Psychological Science.

Analizie poddano dane z dwóch dużych badań obejmujących niemal 20 tysięcy osób z 61 krajów. Uczestnicy wypełniali kwestionariusze mierzące poziom szczęścia, jaki uważają za optymalny dla dobrego życia.

Reklama

Zachód chce być „bardzo szczęśliwy”

Rezultaty były jednoznaczne: w społeczeństwach bogatych, indywidualistycznych, dobrze wykształconych i demokratycznych oczekiwania wobec szczęścia są najwyższe. W Niemczech i Islandii aż 86 i 84 procent badanych uznawało, że idealny stan to bycie co najmniej „bardzo szczęśliwym”.

Dla porównania, w krajach takich jak Bhutan, Ghana, Nigeria, Japonia czy Pakistan ponad 70 procent respondentów wskazywało poziom niższy niż „bardzo szczęśliwy” jako w pełni wystarczający.

– Dążenie do maksymalnego szczęścia jest charakterystyczne przede wszystkim dla społeczeństw typu WEIRD – zachodnich, wykształconych, uprzemysłowionych, bogatych i demokratycznych. W innych kulturach szczęście także jest ważne, ale rzadko przyjmuje formę pogoni za jego najwyższym możliwym poziomem – wyjaśnia prof. Kuba Kryś.

Reklama

Jak podkreśla, współczesna psychologia w ogromnym stopniu opiera się na badaniach prowadzonych w krajach zachodnich, co sprawia, że zachodnie rozumienie szczęścia bywa traktowane jak norma – choć globalnie wcale nią nie jest.

Szczęście nie zawsze jest celem numer jeden

W wielu kulturach wysoki poziom szczęścia bywa postrzegany jako coś nietrwałego, a nawet ryzykownego. Nadmierna satysfakcja z życia może być kojarzona z egoizmem, utratą czujności czy zaniedbywaniem relacji z innymi. W buddyzmie źródłem cierpienia są pragnienia – także pragnienie szczęścia – które prowadzą do przywiązania i rozczarowania.

Reklama

W Japonii szczęście bywa doświadczeniem ambiwalentnym: może zakłócać harmonię społeczną i wywoływać lęk przed tym, że własne zadowolenie stanie się obciążeniem dla innych.

– W wielu społeczeństwach większe znaczenie niż intensywne szczęście mają takie wartości jak sens życia, równowaga, harmonia czy duchowość. Zachodnia kultura zostawia na to znacznie mniej miejsca – zauważa Kryś.

Klimat, historia i… Golfsztrom

Dlaczego więc właśnie Zachód tak silnie idealizuje szczęście? Badacze sięgają po wyjaśnienia wykraczające poza filozofię czy kulturę. Zwracają uwagę na rolę środowiska naturalnego i historii.

Reklama

Europa Zachodnia – kolebka nowoczesnej kultury zachodniej – przez wieki korzystała z wyjątkowo sprzyjających warunków klimatycznych. Dzięki Golfsztromowi zimy są tam znacznie łagodniejsze, a dostęp do wilgoci i długi okres wegetacyjny sprzyjały stabilnej produkcji żywności. Region był też relatywnie wolny od katastrof naturalnych i groźnych epidemii.

– Gdy przetrwanie przestaje być codziennym wyzwaniem, ludzie mogą skierować uwagę na jakość życia, emocje i osobiste zadowolenie. Społeczeństwa żyjące w najkorzystniejszych warunkach ekologicznych mogły pozwolić sobie na uczynienie szczęścia nadrzędnym ideałem – tłumaczą autorzy badania.

Reklama

Mniej fetyszu szczęścia, więcej spokoju

Zdaniem naukowców skuteczne wspieranie dobrostanu ludzi na świecie wymaga odejścia od jednego, zachodniego wzorca szczęścia.

– Większość ludzi na świecie już uważa się za szczęśliwych – jedni bardziej, inni mniej. Jeśli nieustanna pogoń za „maksymalnym szczęściem” odbiera nam spokój, warto obniżyć poprzeczkę i dostrzec, że nasze życie już jest dobre. Możemy też wiele nauczyć się od innych kultur, które inaczej definiują dobre życie – podsumowuje prof. Kuba Kryś.

 

 

red./PAP

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 13/01/2026 16:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości