Brakuje miejsc, do których można bezpiecznie przewieźć osoby pod wpływem alkoholu, więc odpowiedzialność spada na policjantów. Straże miejskie z podwarszawskich gmin mówią wprost: obecne przepisy są oderwane od rzeczywistości i zamiast pomagać, paraliżują pracę służb. Samorządowcy apelują o pilną zmianę prawa, bo dziś pijani mieszkańcy coraz częściej trafiają nie do izb wytrzeźwień, lecz na policyjne komisariaty.
W samej Warszawie procedura jest jasna. Jeśli nietrzeźwej osoby nie można bezpiecznie odprowadzić do domu ani przekazać pod opiekę bliskich, strażnicy miejscy kierują ją do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych przy ul. Kolskiej. Kłopot zaczyna się jednak tam, gdzie kończą się granice stolicy.
W Łomiankach czy Ożarowie Mazowieckim straż miejska nie ma już takiej możliwości. Gminy nie prowadzą izb wytrzeźwień, więc funkcjonariusze są zmuszeni przekazywać osoby pijane policji. A to oznacza dodatkowe procedury, transport, dokumentację i godziny wyłączone z normalnej służby patrolowej.
– To niepotrzebnie angażuje policjantów i zabiera czas, który powinien być przeznaczony na bezpieczeństwo mieszkańców – podkreśla Marcin Węgiełek, komendant straży miejskiej w Łomiankach.
Problem wynika wprost z ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Obowiązujące przepisy przewidują, że izbę wytrzeźwień mogą prowadzić jedynie gminy liczące ponad 50 tys. mieszkańców. Mniejsze samorządy zostały praktycznie pozbawione takiej możliwości, nawet jeśli realnie potrzebują podobnych placówek.
Teoretycznie rozwiązaniem mogłyby być porozumienia z większymi miastami. Tak funkcjonują między innymi Legionowo i Piaseczno, które korzystają z warszawskiego ośrodka przy Kolskiej. Jednak mniejsze gminy obawiają się wchodzenia w podobne układy, bo sytuację komplikują orzeczenia sądów administracyjnych.
W części wyroków sądy wskazywały bowiem, że jeśli dana gmina nie spełnia ustawowych warunków do prowadzenia izby wytrzeźwień, to nie może także przekazywać tego zadania innemu samorządowi. W praktyce oznacza to legislacyjny absurd: gmina nie może stworzyć placówki sama, ale ryzykuje również wtedy, gdy chce legalnie skorzystać z pomocy sąsiadów.
Samorządowcy przyznają, że w takich warunkach trudno budować stabilny system.
Funkcjonariusze straży miejskich nie ukrywają frustracji. Ich zdaniem obecne przepisy powodują, że policjanci wykonują zadania, które w ogóle nie powinny trafiać na komisariaty.
– Potrzebna jest nowelizacja ustawy, która pozwoli małym gminom zawierać takie porozumienia bez ryzyka prawnego – mówi Karolina Król, zastępczyni komendanta straży miejskiej w Ożarowie Mazowieckim.
Postulaty idą jednak znacznie dalej. Samorządy chcą przede wszystkim zniesienia lub obniżenia limitu mieszkańców uprawniającego do prowadzenia izb wytrzeźwień. Ich argument jest prosty: liczba mieszkańców nie ma dziś większego związku ze skalą problemu.
Wsparcie dla tych zmian deklaruje również Związek Miast Polskich. Organizacja uważa, że samorządy powinny mieć większą swobodę w organizowaniu lokalnego systemu bezpieczeństwa i reagowania na problemy społeczne.
– Dajmy samorządom możliwość podejmowania autonomicznych decyzji – apeluje Marek Wójcik, zastępca dyrektora biura Związku Miast Polskich.
W debacie pojawia się także kwestia finansów. Utrzymanie izb wytrzeźwień jest kosztowne, a jednym z największych wydatków pozostają obowiązkowe dyżury lekarskie.
Dlatego samorządowcy proponują, by w części placówek lekarzy mogli zastąpić ratownicy medyczni. Według nich takie rozwiązanie pozwoliłoby znacząco ograniczyć koszty funkcjonowania izb i ułatwiłoby ich tworzenie również mniejszym gminom.
Ministerstwo Zdrowia na razie odpowiada bardzo ostrożnie. Resort zapewnia jedynie, że analizuje sytuację w ramach prowadzonych prac legislacyjnych dotyczących ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.
Problem w tym, że w projektowanych zmianach próżno szukać konkretnych rozwiązań, o które od miesięcy apelują samorządy i służby mundurowe. A to oznacza, że przynajmniej na razie policjanci nadal będą pełnić rolę opiekunów dla osób pijanych — zamiast zajmować się tym, do czego zostali powołani.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze