Reklama

Awantura o BUWBAR wymknęła się spod kontroli. Są nagrania i zawiadomienie na policję

To miał być symbol zmiany i odpowiedź na wieloletnie postulaty studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Zamiast kolejnego drogiego punktu gastronomicznego — dostępna cenowo stołówka, z której mogliby korzystać zarówno studenci, jak i pracownicy uczelni. Tymczasem otwarcie BUWBAR-u w gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej przerodziło się w jeden z najgłośniejszych konfliktów społecznych na UW w ostatnich miesiącach.

Dziś spór nie dotyczy już wyłącznie cen jedzenia. W grę wchodzą oskarżenia o agresję i wandalizm, zawiadomienie policji, a także coraz ostrzejszy spór o to, jaką rolę powinien pełnić publiczny uniwersytet. Obie strony okopały się na swoich pozycjach — i nic nie wskazuje na szybkie porozumienie.

Protest, monitoring i zawiadomienie policji

Władze Uniwersytetu Warszawskiego opublikowały oficjalne stanowisko, w którym zapowiedziały zgłaszanie organom ścigania wszystkich przypadków naruszania prawa podczas protestów wokół BUWBAR-u. Według uczelni część demonstracji organizowanych przez środowiska związane z OZZ Inicjatywa Pracownicza przekroczyła granice dopuszczalnego protestu.

Reklama

W komunikacie pojawiły się oskarżenia o zakłócanie pracy lokalu, wtargnięcia na teren baru, niszczenie mienia objętego ochroną konserwatorską oraz agresję wobec pracowników. Jak podkreślono, jedna z osób miała wymagać hospitalizacji. Uniwersytet poinformował również, że zabezpieczono nagrania monitoringu, które zostały przekazane policji, a sprawa trafiła także do ubezpieczyciela.

Atmosferę dodatkowo podgrzały słowa dr. Mariusza Sokołowskiego — byłego rzecznika policji i pracownika UW — który ocenił, że protesty „przybierają coraz bardziej agresywną formę”. Zasugerował również możliwe polityczne tło wydarzeń, wskazując na zbieżność protestów z aktywnością polityków partii Razem.

Reklama

Dla części studentów takie komentarze są próbą zdyskredytowania protestu. Dla władz uczelni — sygnałem, że konflikt przestał być wyłącznie sporem o ceny w menu.

Od obietnicy taniej stołówki do cen, które wywołały burzę

Źródłem całego zamieszania są oczekiwania, które pojawiły się jeszcze przed otwarciem lokalu. Studenci liczyli na miejsce przypominające stołówkę przy ul. Oboźnej — tanią, dotowaną przez uczelnię i realnie dostępną dla osób żyjących z akademickiego budżetu.

Tymczasem po uruchomieniu BUWBAR-u w mediach społecznościowych zaczęły krążyć zdjęcia menu z daniami kosztującymi nawet 40–50 zł. To właśnie te ceny stały się zapalnikiem protestów.

Reklama

Rzeczniczka UW dr Anna Modzelewska przekonuje jednak, że obraz przedstawiany przez protestujących jest niepełny. Jak podkreśla, lokal powstał po konsultacjach z Samorządem Studentów, a w ofercie znajdują się również tańsze opcje — zupa za 6 zł czy zestawy lunchowe zaczynające się od 19 zł. Przypomina też, że uczelnia nadal finansuje stołówkę przy Oboźnej, gdzie abonamentowy obiad kosztuje 17 zł.

Uniwersytet zaznacza, że utrzymanie takiego systemu wymaga dużych nakładów. Według władz uczelni roczne dopłaty do stołówki sięgają nawet półtora miliona złotych, co — jak argumentują przedstawiciele UW — jest rozwiązaniem rzadko spotykanym w polskim szkolnictwie wyższym.

Reklama

„To nie jest tylko spór o bar”. Studenci mówią o problemie całego systemu

Protestujący nie ukrywają jednak, że ich zdaniem problem wykracza daleko poza jeden lokal w BUW-ie. Gabriela Wilczyńska z Inicjatywy Pracowniczej zwraca uwagę, że najtańsze pozycje w menu są jedynie dodatkiem, a realne ceny większości dań pozostają zbyt wysokie dla wielu studentów.

Aktywiści podkreślają również, że część cen zaczęła spadać dopiero po fali krytyki i medialnym nagłośnieniu sprawy. Ich postulaty są dziś dużo szersze niż sama korekta menu. Domagają się rozwiązania umowy z obecnym operatorem oraz stworzenia prawdziwie publicznej stołówki akademickiej działającej na innych zasadach niż komercyjny lokal gastronomiczny.

Reklama

W ich ocenie konflikt wokół BUWBAR-u stał się symbolem znacznie większego problemu: rosnących kosztów studiowania i stopniowego wycofywania się państwa z finansowania infrastruktury socjalnej na uczelniach. Podobne postulaty pojawiają się już także na innych uniwersytetach — m.in. w Krakowie, Gdańsku, Szczecinie czy Łodzi.

Studenci przypominają, że przełomowym momentem były reformy szkolnictwa wyższego z połowy pierwszej dekady XXI wieku, po których uczelnie w dużej mierze straciły państwowe wsparcie dla akademickich stołówek i jadłodajni.

Reklama

Na razie żadna ze stron nie sygnalizuje gotowości do ustępstw. Protestujący zapowiadają kolejne akcje, a Uniwersytet Warszawski deklaruje dalsze zgłaszanie incydentów odpowiednim służbom. Konflikt o BUWBAR coraz mniej przypomina spór o jedzenie — a coraz bardziej debatę o tym, jak dziś powinien wyglądać publiczny uniwersytet.

Źródło: warszawa.tvp.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości