Były więzień polityczny reżimu Aleksandra Łukaszenki, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, po raz pierwszy odwiedził Muzeum Powstania Warszawskiego. Dla Andrzeja Poczobuta nie była to zwykła wizyta w jednej z najważniejszych instytucji pamięci w Polsce. Raczej osobiste spotkanie z historią, o którą przez lata walczył — i za którą zapłacił więzieniem.
Wtorkowa wizyta miała wymiar symboliczny. Człowiek skazany przez białoruski reżim m.in. za „gloryfikowanie Armii Krajowej” stanął twarzą w twarz z opowieścią o polskim podziemiu, Powstaniu Warszawskim i żołnierzach, których pamięć przez dekady próbowano wymazać także po wschodniej stronie granicy.
Towarzyszący Poczobutowi dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego Jan Ołdakowski nie ukrywał emocji. Jak podkreślał, dla pracowników muzeum było to doświadczenie wyjątkowe i poruszające. – To była ogromna lekcja patriotyzmu – mówił.
Poczobut został oprowadzony po ekspozycji muzeum, obejrzał przejmujący film „Miasto ruin”, pokazujący z lotu ptaka zniszczoną Warszawę po Powstaniu, a na koniec wpisał się do księgi pamiątkowej.
Po zwiedzaniu mówił spokojnie, ale wyraźnie poruszony.
– Muzeum budzi ogromne emocje. Jest smutek, że do tego wszystkiego doszło, że tylu ludzi oddało życie. Ale jednocześnie to miejsce niezwykle mocno przemawia do współczesnego człowieka. Nawet do ludzi żyjących dziś w zupełnie innym świecie – podkreślał.
Szczególną uwagę zwrócił na wątki związane z dawnymi Kresami i terenami dzisiejszej Białorusi. Jak mówił, najbliższe były mu historie żołnierzy, którzy z Puszczy Nalibockiej ruszyli, by wesprzeć walczącą Warszawę.
Wspominał między innymi Adolfa Pilcha „Górę” i „Dolinę” oraz Macieja Kalenkiewicza „Kotwicza” — postacie dobrze znane każdemu, kto zajmuje się historią polskiej konspiracji na Wschodzie.
Dla Poczobuta te nazwiska nie są jednak wyłącznie elementem podręcznikowej historii. To część świata, z którego sam pochodzi i którego pamięci od lat bronił jako dziennikarz oraz działacz Związku Polaków na Białorusi.
Wizyta w muzeum miała jeszcze jeden, bardzo mocny kontekst. Andrzej Poczobut przez lata był represjonowany właśnie za przypominanie o polskiej historii i działalności Armii Krajowej na terenach dzisiejszej Białorusi.
Jan Ołdakowski przyznał, że podczas rozmów Poczobut pół żartem, pół serio mówił, iż chciałby być ostatnim człowiekiem więzionym za mówienie prawdy o AK.
Trudno nie dostrzec w tym historycznego paradoksu. Zarzuty, które dziś wobec polskiego dziennikarza formułował reżim Łukaszenki, przez dekady były niemal kalką sowieckiej propagandy wymierzonej w żołnierzy polskiego podziemia.
– Dlatego nie dziwi mnie, że chciał zobaczyć swoich bohaterów właśnie tutaj – podkreślał dyrektor muzeum.
Szczególne znaczenie miał również wpis pozostawiony przez Poczobuta w księdze pamiątkowej. Napisał krótko: „Dziękuję za możliwość dotknięcia naszej polskiej historii”.
Właśnie słowo „naszej” najmocniej wybrzmiało dla osób obecnych podczas spotkania.
– Dla nas ta historia jest czymś oczywistym. Dla Andrzeja Poczobuta możliwość powiedzenia, że to także jego historia, wymagała lat walki, odwagi i ogromnej ceny osobistej – zaznaczał Ołdakowski.
Andrzej Poczobut od lat należał do najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy działających na Białorusi. Urodzony w Grodzieńskiem, absolwent prawa, przez wiele lat relacjonował sytuację polityczną w kraju rządzonym przez Aleksandra Łukaszenkę, współpracując m.in. z „Gazetą Wyborczą”.
Za krytyczne teksty i działalność na rzecz polskiej mniejszości był wielokrotnie zatrzymywany, przesłuchiwany i sądzony. Punktem kulminacyjnym represji było aresztowanie 25 marca 2021 roku.
Dwa lata później białoruski sąd skazał go na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze pod zarzutem „wzniecania nienawiści” oraz działań przeciwko bezpieczeństwu państwa. Organizacje międzynarodowe uznały go za więźnia politycznego, a polskie władze przez lata domagały się jego uwolnienia.
Poczobut spędził w więzieniu 1860 dni.
Na wolność wyszedł dopiero 29 kwietnia 2026 roku w ramach międzynarodowej wymiany więźniów przeprowadzonej przy współpracy służb Polski, USA, Rumunii i Mołdawii. Po powrocie do kraju został odznaczony Orderem Orła Białego przez prezydenta Karola Nawrockiego.
Mimo lat spędzonych w kolonii karnej Poczobut nie ukrywa, że chciałby jeszcze wrócić na Białoruś.
Być może właśnie dlatego jego wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego wybrzmiała mocniej niż wiele oficjalnych uroczystości. Nie była wyłącznie spotkaniem z przeszłością. Była przypomnieniem, że walka o pamięć, język i własną tożsamość wciąż może kosztować wolność.




















Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze