Reklama

Ząbki po pożarze: nadzieje pogrzebane, a dach nadal odsłonięty.

Spalone mieszkania, osmolone klatki schodowe i zapach spalenizny unoszący się w powietrzu – to codzienność mieszkańców bloku przy ul. Powstańców w Ząbkach po tragicznym pożarze, który wybuchł w czwartkowy wieczór, 3 lipca. Żywioł błyskawicznie objął dach i rozprzestrzenił się na kolejne budynki. W akcję gaśniczą zaangażowano kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Walka z ogniem trwała ponad 12 godzin.

Mieszkania, które nie uległy spaleniu, zostały zalane podczas akcji gaśniczej. Obszar wokół zniszczonych bloków został odgrodzony taśmami, a już w poniedziałek (7 lipca) pojawili się na miejscu inspektorzy Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Po przeprowadzeniu oględzin zapadła druzgocąca dla lokatorów decyzja – budynki zostały całkowicie wyłączone z użytkowania ze względu na zły stan techniczny.

– Mieliśmy nadzieję, że chociaż część lokatorów będzie mogła wrócić. Ale po decyzji PINB-u wszystko stało się jasne. Nie możemy – powiedziała jedna z mieszkanek w rozmowie z „Faktem”.

Reklama

Obecnie mieszkańcy mogą jedynie wejść do swoich lokali w wyznaczonych godzinach, pod nadzorem policji i tylko po to, by zabrać najpotrzebniejsze rzeczy. Wewnątrz budynków panuje przerażający widok – spalone wnętrza, zwęglone drzwi, sadza na ścianach i klatkach schodowych.

– Jeszcze niedawno wszystko wyglądało normalnie. Wystarczyła chwila, by stracić dorobek życia. Serce pęka – mówi przez łzy jedna z poszkodowanych.

Dach bez zabezpieczenia, a deszcz niszczy resztki mienia

Dodatkowym powodem do niepokoju jest stan dachu, który po pożarze nie został w żaden sposób zabezpieczony. Zwisające blachy zagrażają przechodniom, a przez odsłoniętą konstrukcję do wnętrz budynku dostaje się woda z opadów, pogłębiając zniszczenia.

Reklama

– Strażacy mogą interweniować jedynie doraźnie. Zabezpieczenie budynku to już obowiązek administracji wspólnoty – wyjaśniają ratownicy PSP.

Tymczasem administrator wspólnoty unika rozmów z mediami. Na pytania reportera „Faktu” odpowiedział krótko:
– Nie mam czasu na spotkania i rozmowy.

Bez domu, bez planu, bez odpowiedzi

Mieszkańcy bloku przy ul. Powstańców nie wiedzą, co dalej. Tymczasowo przebywają u rodzin, znajomych lub w hotelach. Choć obecnie trwa lato, perspektywa zbliżającej się zimy przeraża ich najbardziej.

Reklama

– Teraz jakoś dajemy radę, ale co będzie, gdy przyjdzie sezon grzewczy? Nie mamy żadnego planu. Wszystko musimy zaczynać od zera – mówi jedna z lokatorek.

Dla wielu to nie tylko strata materialna, ale i emocjonalna. Z dnia na dzień zostali pozbawieni dachu nad głową, poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji.

 

 

Źródło: fakt.pl

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo WaWa.info




Reklama
Najnowsze wiadomości