To jedna z tych historii, które zwyczajnie bolą. Bo dotykają dzieci. Bo dzieją się w szkole. I bo mają miejsce w kraju, który od wieków opiera swoją tożsamość na chrześcijaństwie. W Szkole Podstawowej w Kielnie na Kaszubach doszło do zdarzenia, które dla wielu rodziców i uczniów jest nie do pojęcia.
Jak ustaliła Telewizja wPolsce24, do instytucji publicznych trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez jedną z nauczycielek. Z relacji rodziców wynika, że pedagog miała na oczach uczniów zdjąć krzyż ze ściany sali lekcyjnej i wyrzucić go do kosza, opatrując to komentarzem, który – jak podkreślają – był całkowicie niegodny nauczyciela.
Najbardziej wstrząsający jest jednak fakt, kto był świadkiem tej sytuacji. To dzieci – w większości wychowywane w domach katolickich, uczone szacunku do symboli wiary, wynoszące z domu przywiązanie do krzyża jako znaku tożsamości, tradycji i wartości. To one musiały patrzeć, jak symbol wiary jest demonstracyjnie wyrzucany do śmietnika przez osobę, która powinna je chronić i wychowywać, a nie prowokować.
Rodzice podkreślają, że nie był to incydent jednorazowy. Nauczycielka miała wielokrotnie zdejmować krzyż, tłumacząc dzieciom, że jest on im niepotrzebny, że ona nie chce na niego patrzeć. Bolesne jest to, że dorosła osoba, świadoma swojej pozycji i wpływu, miała celowo prowokować właśnie dzieci.
Takie zachowanie dla wielu osób jest czymś więcej niż skandalem. Jest otwartym obrażeniem uczuć religijnych większości społeczeństwa. Rodzice nie kryją emocji: nikt nie zmusza nikogo do wiary, ale równie nikt nie ma prawa narzucać dzieciom pogardy wobec symboli, które są dla nich święte.
„To, w co ktoś wierzy lub nie wierzy, może zachować dla siebie. Szkoła publiczna nie jest miejscem na ideologiczne prowokacje – zwłaszcza wobec najmłodszych” – mówią rodzice, domagając się konsekwencji.
Podkreślają też, że krzyże wiszące w salach lekcyjnych zostały zakupione na prośbę rodziców, poświęcone przez proboszcza i od lat stanowią naturalny element szkolnej przestrzeni. Szkoła i jej społeczność regularnie uczestniczą w uroczystościach patriotycznych i kościelnych, co tylko potęguje szok i poczucie niezrozumienia całej sytuacji.
Zawiadomienie trafiło m.in. do dyrekcji szkoły, kuratorium oraz Prokuratury Rejonowej w Wejherowie. Rodzice domagają się nie tylko wyjaśnień, ale też jasnego sygnału, że osoby, które nie potrafią uszanować wrażliwości dzieci i podstawowych wartości społecznych, nie powinny pracować w placówkach publicznych.
Dla wielu rodzin to wydarzenie pozostanie długo niezabliźnioną raną. Dzieci zapamiętają nie tylko lekcję z podręcznika, ale także moment, w którym ktoś dorosły pokazał im pogardę wobec tego, co dla nich ważne.
Źródło: wpolityce.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze