W poniedziałkowy wieczór mieszkańcy Warszawy licznie zgromadzili się przy skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej, aby uczcić pamięć sześcioletniego chłopca, który zginął w tragicznym wypadku drogowym. Do zdarzenia doszło tego samego dnia, 19 stycznia.
Około godziny 18.00 na Placu Szembeka pojawiły się tłumy warszawiaków — zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i osoby, które przyjechały z innych dzielnic stolicy. Przynosili znicze, kwiaty oraz maskotki, symbolicznie oddając hołd dziecku, którego śmierć wstrząsnęła miastem.
– Przyszli tu ludzie w każdym wieku: starsi, młodsi, całe rodziny z dziećmi. Ta tragedia bardzo wszystkich poruszyła. Są tu mieszkańcy okolicy, ale też osoby, które specjalnie przyjechały, by pomodlić się i w ciszy uczcić pamięć chłopca – relacjonował reporter Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego Konrad Traczyk.
Wśród zgromadzonych nie brakowało emocji i osobistych refleksji.
– Mam troje dzieci i przechodzę przez to skrzyżowanie co kilka dni. To było zwykłe wyjście na spacer. Zaczynały się ferie i wydarzyła się taka tragedia – mówiła jedna z mieszkanek okolicy.
– Niemal doszło do tego na moich oczach. Strasznie żal tego chłopca – dodała kobieta, która była świadkiem poniedziałkowego wypadku.
Inna z obecnych osób podkreślała, że zdarzenie to skłania do refleksji:
– To dla mnie bolesna lekcja, żeby zawsze zachowywać czujność na ulicy. W jednej chwili może wydarzyć się coś takiego.
Chwilę po godzinie 18.00 zgromadzeni uczcili pamięć dziecka minutą ciszy.
Policja poinformowała, że zgłoszenie o wypadku drogowym z udziałem dwóch samochodów na skrzyżowaniu ulic Zamienieckiej i Grochowskiej wpłynęło w poniedziałek kilkanaście minut po godzinie 15.00.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że 28-letnia kierująca Fordem, wykonując manewr skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa jadącej ulicą Grochowską Toyocie. W wyniku zderzenia Toyota została zepchnięta ze swojego pasa ruchu i uderzyła w grupę pieszych oczekujących przed przejściem.
Poszkodowane zostały cztery osoby, w tym sześcioletnie dziecko. Mimo szybkiej akcji ratowników i lekarzy, życia chłopca nie udało się uratować. Trzy kobiety trafiły do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej.
Zarówno kierująca Fordem kobieta, jak i 48-letni kierowca Toyoty zostali przebadani na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu. Oboje byli trzeźwi.
Źródło: warszawa.tvp.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze