Niecałe trzy lata po ponownym otwarciu praktycznie od podstaw przebudowanego lotniska w Radomiu zarząd Polskie Porty Lotnicze ogłasza zmianę strategii jego rozwoju. Spółka zapowiada odejście od dotychczasowego sposobu myślenia o porcie wyłącznie w kategoriach ruchu pasażerskiego oraz szeroko zakrojone działania wizerunkowe i marketingowe.
Nowa strategia dla Lotnisko Warszawa-Radom opiera się na tzw. modelu hybrydowym. Oznacza on połączenie obsługi pasażerów z działalnością pozapasażerską – w szczególności cargo, serwisowaniem technicznym samolotów (MRO), szkoleniami lotniczymi oraz segmentem General Aviation.
– Dzięki temu Radom przestaje być oceniany wyłącznie przez pryzmat liczby pasażerów, a zaczyna pełnić realną funkcję w systemie lotniczym – zarówno infrastrukturalną, jak i kadrową – podkreśla Marcin Danił, członek zarządu PPL ds. finansowo-handlowych, prezentując nową strategię sprzedażowo-wizerunkową oraz plan stabilizacji lotniska.
Dużą część dokumentu poświęcono komunikacji i wizerunkowi portu w perspektywie najbliższych pięciu lat. Zdaniem PPL Radom ma sporo do nadrobienia w tej sferze. – Musimy pokazać, że to nie jest puste lotnisko. Nie sprzedajemy budynku, tylko konkretne kierunki i funkcjonalność – zaznacza Danił.
Spółka zapowiada jednocześnie odejście od marketingu masowego na rzecz precyzyjnych działań digitalowych. Kampanie mają być skierowane do mieszkańców Radomia i regionu w promieniu około 100 km – m.in. do Kielc i Ostrowca Świętokrzyskiego, Puław oraz południowych przedmieść Warszawy.
– To rynek, który chcemy realnie zagospodarować, tak aby w pierwszej kolejności wybierał Radom, a nie lotnisko Chopina – mówi Danił.
Nowa narracja ma budować obraz portu jako „wygodnego narzędzia dla mieszkańców, a nie pomnika”. – Twarzą lotniska są pracownicy: obsługa, strażacy, kontrolerzy, a nie politycy – podkreśla przedstawiciel PPL, wyraźnie dystansując się od politycznego kontekstu towarzyszącego inwestycji w poprzednich latach.
Filary strategii lotniska Warszawa-Radom do 2030 r. to: ruch czarterowy, tanie linie lotnicze oraz rozwój cargo i zaplecza MRO. PPL oficjalnie skorygowały wcześniejsze, znacznie bardziej optymistyczne prognozy. Obecnie zakłada się, że w 2030 r. port obsłuży około 300 tys. pasażerów rocznie – zaledwie 10 proc. pierwotnie planowanej przepustowości terminala, szacowanej na 3 mln osób.
Dziś czartery odpowiadają za 92 proc. wszystkich operacji pasażerskich. – Ruch czarterowy pozostanie podstawą, ale chcemy go uzupełnić o linie niskokosztowe oraz dywersyfikować przychody dzięki MRO i szkoleniom – zapowiada Danił.
W planach jest osiągnięcie poziomu ok. 150 tys. pasażerów czarterowych rocznie. W przypadku tanich linii PPL zakłada start od 50 tys. pasażerów i wzrost do 150 tys. w ciągu czterech–pięciu lat.
Zarząd PPL widzi też potencjał Radomia jako regionalnego węzła ekspresowego cargo, obsługującego przesyłki kurierskie, e-commerce oraz ładunki przemysłowe wrażliwe czasowo.
– Cargo to dziś jeden z najszybciej rosnących segmentów rynku. Na lotnisku Chopina notujemy wzrost rzędu 20 proc. rok do roku. Bliskość Warszawy daje Radomiowi realną szansę na rozwój w tym obszarze – ocenia Danił.
Port chce również rozwijać segment General Aviation, choć – jak przyznaje PPL – nie jest to działalność o wysokiej rentowności.
Lotnisko w Radomiu pozostaje jedynym w Polsce portem lotniczym wybudowanym bez wsparcia funduszy unijnych. Miasto przeznaczyło na jego powstanie około 100 mln zł. Przez lata obiekt był krytykowany jako „lotnisko polityczne” lub „pomnik polityków”, kojarzony z PiS i posłem Markiem Suskim – jednym z głównych orędowników projektu.
Pierwszy rejs odbył się w maju 2014 r. – samolot Air Baltic poleciał do Rygi. Przez krótki czas uruchamiano też połączenia m.in. do Pragi, Gdańska, Wrocławia, Berlina i Lwowa, jednak samoloty latały niemal puste. Miasto zrezygnowało z dalszych dopłat, a krótki pas startowy czynił port nieatrakcyjnym dla dużych przewoźników.
Ostatni lot odbył się w październiku 2017 r. Przez kolejne miesiące lotnisko utrzymywano w pełnej gotowości operacyjnej bez regularnego ruchu, co kosztowało ponad milion zł miesięcznie. We wrześniu 2018 r. ogłoszono upadłość spółki, a port przejęły PPL za 12,7 mln zł. W 2019 r. rozpoczęto przebudowę zakończoną w 2023 r.
W 2025 r. lotnisko w Radomiu obsłużyło 95 tys. pasażerów. W tym roku PPL prognozują wzrost do ok. 120 tys. W styczniu port odprawił 3288 podróżnych – o 3 proc. więcej niż rok wcześniej.
W sezonie zimowym jedynym kierunkiem rejsowym jest Larnaka, obsługiwana przez Wizz Air. Latem oferta się rozszerzy: 6 czerwca ruszą loty PLL LOT do Rzymu, 8 czerwca do Prewezy, a 26 czerwca Wizz Air zainauguruje połączenie do Tirany.
Nowa strategia ma sprawić, że Radom przestanie być symbolem nieudanej inwestycji, a zacznie funkcjonować jako niszowy, ale użyteczny element krajowego systemu lotniskowego. Czy ten plan się powiedzie – pokażą najbliższe lata.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze