Poranny ruch na trasie S8 w środę szybko zamienił się w scenariusz, którego kierowcy woleliby uniknąć. W okolicach Nadarzyna, niedaleko Pruszkowa, doszło do groźnego zdarzenia z udziałem samochodu ciężarowego. Choć sytuacja wyglądała dramatycznie, jej finał okazał się mniej tragiczny, niż można było się obawiać.
Do zdarzenia doszło w środowy poranek, 29 kwietnia, na odcinku trasy w kierunku Warszawy. Jak relacjonują świadkowie i służby, kierowca ciężarówki marki DAF w pewnym momencie stracił panowanie nad pojazdem. Kilkudziesięciotonowa maszyna zjechała z jezdni, z impetem przebiła bariery energochłonne, po czym wpadła do przydrożnego rowu i przewróciła się na bok.
Siła uderzenia była na tyle duża, że zniszczenia infrastruktury drogowej są wyraźnie widoczne, a sam pojazd przez dłuższy czas blokował część trasy.
Na miejsce natychmiast skierowano trzy zastępy straży pożarnej, które zabezpieczyły teren oraz uszkodzony pojazd. Równolegle ratownicy medyczni zajęli się kierowcą ciężarówki. Mężczyzna został przebadany na miejscu zdarzenia — na szczęście nie odniósł poważnych obrażeń i nie było konieczności przewożenia go do szpitala.
Działania służb trwały kilka godzin i wymagały pełnej koordynacji, szczególnie ze względu na intensywny ruch w tym rejonie o tej porze dnia.
Wypadek szybko odbił się na sytuacji drogowej. Jeden z pasów trasy S8 w kierunku Warszawy został całkowicie zablokowany, co zmusiło kierowców do jazdy tylko jednym pasem. Efekt był łatwy do przewidzenia — utworzył się długi korek, który przez dłuższy czas utrudniał poruszanie się w stronę stolicy.
Dodatkowo zamknięta została droga techniczna biegnąca wzdłuż ekspresówki, co jeszcze bardziej skomplikowało działania służb i możliwości objazdu.
Choć tym razem obyło się bez poważnych obrażeń, zdarzenie jest kolejnym przypomnieniem, jak niewiele trzeba, by rutynowa podróż zmieniła się w niebezpieczną sytuację.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze