Wtorkowy wieczór na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym przy ul. Cegłowskiej w Warszawie miał wyglądać jak dziesiątki innych dyżurów — dużo pracy, pośpiech i kolejne osoby potrzebujące pomocy. Tym razem jednak sytuacja wymknęła się spod kontroli. Agresja jednej z pacjentek doprowadziła do scen, które wśród personelu medycznego wywołały ogromne poruszenie.
26-letnia kobieta, znajdująca się pod silnym wpływem alkoholu, trafiła do szpitala i od początku sprawiała problemy. Jej zachowanie było na tyle niebezpieczne, że lekarze oraz pielęgniarki zdecydowali się wezwać straż miejską. Celem było przetransportowanie kobiety do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych. Wszystko wskazywało na to, że interwencja zakończy się spokojnie i bez większych komplikacji. Stało się jednak inaczej.
Tuż przed przewiezieniem 26-latka poprosiła jeszcze o możliwość skorzystania z toalety. Personel nie spodziewał się, że kilka chwil później dojdzie do brutalnego ataku.
Kiedy kobieta wyszła z łazienki, nagle rzuciła się na jedną z pielęgniarek. Według relacji świadków uderzyła medyczkę pięścią prosto w twarz. Na oddziale natychmiast zrobiło się nerwowo. Obecni na miejscu strażnicy miejscy błyskawicznie zareagowali i obezwładnili agresywną pacjentkę, zanim sytuacja stała się jeszcze bardziej niebezpieczna.
Kobieta została zakuta w kajdanki i przewieziona do komisariatu policji, gdzie została zatrzymana. Sprawą zajmują się teraz śledczy.
To kolejny przypadek przemocy wobec pracowników ochrony zdrowia, o którym w ostatnich miesiącach zrobiło się głośno. Ratownicy medyczni, pielęgniarki i lekarze coraz częściej mówią o agresji ze strony pacjentów lub ich bliskich. Problem dotyczy zarówno słownych gróźb, jak i fizycznych ataków.
Personel medyczny podkreśla, że praca na SOR-ach już sama w sobie odbywa się pod ogromną presją i stresem. Każdy taki incydent dodatkowo wpływa na poczucie bezpieczeństwa osób, które każdego dnia ratują zdrowie i życie innych.
Służby przypominają, że medycy podczas wykonywania obowiązków są objęci szczególną ochroną prawną. Oznacza to, że napaść na pielęgniarkę czy lekarza traktowana jest podobnie jak atak na funkcjonariusza publicznego.
26-latka musi więc liczyć się z poważnymi konsekwencjami karnymi. Śledczy będą teraz ustalać dokładny przebieg zdarzenia oraz zakres odpowiedzialności kobiety za atak na pracownicę szpitala.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze