Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim wszczęła śledztwo w sprawie podejrzenia znęcania się nad zwierzętami w miejscu działającym jako schronisko w miejscowości Kuflew na Mazowszu. Chodzi o 212 psów i 16 kotów. Postępowanie wszczęto po zawiadomieniu powiatowego lekarza weterynarii — poinformowała Prokuratura Okręgowa w Siedlcach.
Sprawa wyszła na jaw po kontroli przeprowadzonej przez Powiatowego Lekarza Weterynarii w Mińsku Mazowieckim. Jak przekazał Wojewódzki Inspektorat Weterynarii w Siedlcach, kontrola wykazała „szereg nieprawidłowości” w miejscu funkcjonującym pod nazwą „Pogotowie dla zwierząt”.
Inspekcja wskazała, że obiekt działał jako nielegalne schronisko — nie był zgłoszony do rejestru Powiatowego Lekarza Weterynarii i nie znajdował się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej. W związku z tym do prokuratury trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
W piątek na posesji w Kuflewie pojawili się policjanci. — W związku z wpłynięciem zawiadomienia prokurator zaplanował na dziś czynności procesowe. Policjanci wykonują je pod nadzorem prokuratora — przekazała PAP oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Mińsku Mazowieckim st. sierż. Paula Antolak.
Swoje stanowisko przedstawiło także Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Jak poinformował resort, prowadzone czynności miały na celu sprawdzenie, czy sposób utrzymywania zwierząt spełnia wymogi określone w przepisach prawa oraz czy skala i charakter działalności są zgodne z obowiązującymi regulacjami.
Na miejscu inspektorzy zastali 212 psów i 16 kotów. Były to zwierzęta odławiane na terenie gminy Mrozy, ale także przewożone z innych schronisk — w tym z Sobolewa — oraz odebrane wcześniej właścicielom. Podczas kontroli sprawdzano m.in. wielkość kojców, dostęp do wody oraz zabezpieczenie zwierząt przed niskimi temperaturami.
Ministerstwo przekazało, że osoba prowadząca działalność twierdziła, iż utrzymuje zwierzęta prywatnie, w ramach gospodarstwa domowego, a ich pobyt na posesji ma charakter czasowy. Zgromadzone informacje wskazują jednak — zdaniem resortu — że liczba zwierząt, ich częsta rotacja oraz zorganizowany charakter działań wykraczają poza zwykłe utrzymywanie zwierząt domowych.
— Tu nie chodzi o pomaganie. Mówimy o sytuacji, w której ktoś przejmuje psy, organizuje zbiórki, a później w okrutny sposób się ich pozbywa. Z tym będziemy walczyć — ocenił cytowany przez resort wiceminister rolnictwa Stefan Krajewski.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreśliło, że pozostaje w stałym kontakcie ze służbami odpowiedzialnymi za wyjaśnienie sprawy.
Do zarzutów odniosło się również „Pogotowie dla zwierząt”. W mediach społecznościowych organizacja napisała, że Inspekcja Weterynaryjna miała zastrzeżenia głównie do faktu, iż — jej zdaniem — prowadzono schronisko dla bezdomnych zwierząt. Przedstawiciele organizacji zaprzeczają tym twierdzeniom.
„Wszystkie zwierzęta znajdujące się w azylu są leczone i zadbane, wszystkie mają dostęp do wody, wszystkie są codziennie wyprowadzane na spacery i na wybiegi. Obecnie mamy pod opieką około 200 psów i 20 kotów” — przekazano w oświadczeniu. Dodano także, że azyl jest miejscem otwartym i współpracuje z około stu wolontariuszami.
Sprawa z Kuflewa to kolejny przypadek dotyczący warunków utrzymywania zwierząt w placówkach określanych jako schroniska. W ostatnich tygodniach głośno było m.in. o schronisku w Bytomiu, gdzie dochodzenie w sprawie znęcania się nad zwierzętami prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Z kolei dwa tygodnie temu, po ponownej kontroli, zamknięto schronisko w Sobolewie na Mazowszu, skąd zwierzęta zostały odebrane.
Śledztwo w sprawie Kuflewa trwa. Prokuratura ma ustalić, czy doszło do znęcania się nad zwierzętami oraz kto ponosi za to odpowiedzialność.
red./PAP
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze