To nie był udany wieczór na Łazienkowskiej. Piłkarze warszawskiej Legii jedynie zremisowali 1:1 w 27. kolejce Ekstraklasy z Jagiellonią Białystok. Stracili szansę odrobienia strat do lidera i oddaliło się zdobycie przez nich mistrzowskiego tytułu.
Mecz w Warszawie zapowiadał się bardzo interesująco i jeśli chodzi o emocje, to na pewno nie zawiódł kibiców. Już od pierwszych minut wiele działo się na boisku. W 4. minucie bardzo dobrą akcję przeprowadziła Jagiellonia, lecz strzał Dominika Marczuka zablokował Patryk Kun. Trzy minuty później z rzutu wolnego groźnie uderzał Josue, jednak bramkarz białostocczan - Zlatan Almerović zdołał sparować piłkę na rzut rożny. W tej części gry inicjatywę przejęli legioniści, którzy w 15. minucie powinni objąć prowadzenie. Po prostopadłym podaniu Josue do piłki dopadł Tomas Pekhart, który będąc sam na sam przelobował golkipera z Białegostoku, lecz piłka trafiła w poprzeczkę i choć czeski napastnik zdołał ponownie uderzyć na bramkę, bo piłkę z linii wybił Mateusz Skrzypczak. Wreszcie w 30. minucie legioniści dali kibicom powód do radości, gdy znów doskonałym podaniem popisał się Josue a były gracz Jagiellonii - Marc Gual "wkręcił w ziemię" Skrzypczaka i płaskim strzałem nie dał żadnych szans Almeroviciowi. Sześć minut później znów Gual sprawdził czujność bramkarza z Białegostoku, lecz ten był na posterunku. Na przerwę piłkarze Legii schodzili z jednobramkowym, ale zasłużonym prowadzeniem.