Mamy w tym miesiącu do czynienia z miesiącem cudów. Tam gdzie były składane obietnice rok czy pięć lat temu i nic się nie działo, nagle na place budów wchodzą robotnicy – powiedział kandydat PiS na prezydenta stolicy Tobiasz Bocheński.
Wyjaśnił, że tam gdzie on się pojawia - np. był w Ursusie, gdzie rok temu obiecano remont, dwa dni po jego wizycie urząd miasta deklaruje, że za chwilę wejdą tam robotnicy. Podobna sytuacja była na Białołęce, gdzie pytał urzędującego prezydenta miasta o obiecany tramwaj na Zieloną Białołękę. "Następnego dnia pan prezydent mówi, że już niedługo ruszy jego budowa" - dodał Bocheński.