Plan redukcyjnego odstrzału dzików w powiecie otwockim wywołuje coraz większe emocje. Docelowo działania mają objąć 400 zwierząt – 200 w Otwocku oraz po 100 w Józefowie i gminie Karczew. Władze przekonują, że interwencja jest konieczna ze względów bezpieczeństwa, przeciwnicy odstrzału zbierają podpisy pod petycjami i podejmują działania administracyjne. Sprawą zajmował się również Rzecznik Praw Obywatelskich.
Problem dzików od dłuższego czasu jest jednym z najczęściej dyskutowanych tematów w Otwocku, Józefowie i Karczewie. Zwierzęta pojawiają się na osiedlach, w parkach, przy szkołach, drogach i prywatnych posesjach. Mieszkańcy zgłaszają szkody w ogrodach i na terenach publicznych, a także przypadki, w których obecność zwierząt powodowała obawy o bezpieczeństwo ludzi.
Starosta otwocki Tomasz Laskus zdecydował o stopniowej redukcji populacji. Plan obejmuje łącznie 400 dzików: 100 w Józefowie, 200 w Otwocku i 100 w gminie Karczew.
– Niekontrolowany przyrost dzików powoduje, że w wielu miejscach naszego powiatu nie da się normalnie żyć – argumentował wcześniej starosta.
W przypadku Otwocka 8 czerwca została wydana decyzja nr 141/2026, zezwalająca na redukcyjny odstrzał 200 dzików. Mogą go przeprowadzać wyłącznie osoby mające uprawnienia do wykonywania polowania.
Pierwszym miastem objętym działaniami był Józefów. Decyzja dotycząca 100 dzików została wydana jeszcze w sierpniu 2025 roku, a po przejściu procedury administracyjnej odstrzał rozpoczął się w marcu 2026 roku.
Efekt był jednak daleki od zakładanej liczby. Do 31 marca, kiedy obowiązywała decyzja, odstrzelono siedem dzików. Starostwo informowało później, że otrzymywało jedynie dane o liczbie zredukowanych zwierząt, bez informacji o ich wieku.
Realizacja odstrzału jest trudna ze względu na miejski charakter terenów, wymogi bezpieczeństwa oraz przepisy dotyczące używania broni. Działania mogą prowadzić wyłącznie osoby posiadające odpowiednie uprawnienia.
Jednym z najpoważniejszych zarzutów przeciwników odstrzału są obawy o bezpieczeństwo mieszkańców. Część terenów wyznaczonych do działań znajduje się w pobliżu zabudowy, dróg i prywatnych nieruchomości.
W decyzji dotyczącej Józefowa określono jednak szczegółowe warunki. Strzały nie mogły być oddawane w odległości mniejszej niż 150 metrów od budynków mieszkalnych oraz 500 metrów od miejsca trwającego zgromadzenia publicznego. Działania miały być prowadzone we współpracy z policją i powiatowym lekarzem weterynarii.
Starosta zapewniał Rzecznika Praw Obywatelskich, że odstrzał ma być przeprowadzany w warunkach gwarantujących bezpieczeństwo osób postronnych, wykonawców oraz mienia.
Władze Józefowa przekazały później, że teren działań był odpowiednio oznakowany, a ich organizacja miała uniemożliwiać nieświadome wejście osób postronnych. Potwierdzono również, że na terenie rezerwatu przyrody Świder dzików nie odstrzeliwano.
Kontrowersje wokół odstrzału w Józefowie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. We wniosku skierowanym do RPO podnoszono m.in. obawy związane z prowadzeniem działań blisko zabudowań, kwestią swobodnego przemieszczania się mieszkańców oraz możliwością objęcia odstrzałem terenów cennych przyrodniczo.
Zwracano również uwagę na okres rozrodu dzików oraz ryzyko pozostawienia młodych zwierząt bez dorosłych osobników. RPO wystąpił do starosty o przedstawienie stanowiska i wskazanie środków, które mają zapewnić bezpieczeństwo podczas prowadzenia odstrzału.
W odpowiedzi starosta wskazał, że podstawą decyzji były m.in. zgłoszenia dyrektorów placówek oświatowych oraz informacje dotyczące interwencji straży miejskiej. Według władz bytowanie dzików powodowało szczególne zagrożenie dla prawidłowego funkcjonowania obiektów użyteczności publicznej.
Przeciwnicy odstrzału wskazują na możliwość stosowania metod nieletalnych, takich jak zabezpieczanie pojemników na odpady, ograniczanie dostępu zwierząt do pożywienia czy odławianie.
Samorządy podkreślają jednak, że możliwość odłowienia dzików i wypuszczenia ich w innym miejscu jest obecnie ograniczona przepisami związanymi z afrykańskim pomorem świń. Regulacje dotyczące ASF mają zapobiegać przemieszczaniu potencjalnych nosicieli wirusa pomiędzy obszarami.
To właśnie ten argument władze wskazują jako jeden z powodów, dla których redukcyjny odstrzał pozostaje wykorzystywanym rozwiązaniem w miastach dotkniętych problemem dużej liczby dzików.
Decyzje nie zakończyły sporu. Pod petycją przeciwko odstrzałowi podpisały się tysiące osób. Przeciwnicy działań uważają, że problem powinien być rozwiązywany w sposób długofalowy, między innymi poprzez ograniczenie dostępu zwierząt do odpadów oraz odpowiednie zarządzanie przestrzenią miejską.
Na początku lipca konflikt wszedł w kolejną fazę. Aktywiści opublikowali mapę nieruchomości znajdujących się na terenach objętych decyzjami i zaczęli zachęcać właścicieli działek do składania odwołań do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Podnoszą przy tym argument, że część właścicieli mogła nie zostać skutecznie poinformowana o postępowaniu administracyjnym.
To oznacza, że spór o planowaną redukcję 400 dzików nie dotyczy już wyłącznie zasadności samego odstrzału. Obejmuje również sposób prowadzenia postępowań, bezpieczeństwo mieszkańców oraz kwestię tego, kto powinien być stroną decyzji administracyjnych dotyczących terenów, na których mają być prowadzone działania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze