14-letni Mateusz zginął w Wiśle w Warszawie. Chłopiec zniknął pod wodą 21 czerwca, a trzy dni później w rejonie mostu Gdańskiego odnaleziono ciało. Badania DNA potwierdziły tożsamość nastolatka, jednak jego rodzice wciąż czekają na zgodę prokuratury na wydanie zwłok. Rodzina chce pochować syna w Ukrainie i uruchomiła zbiórkę na transport oraz organizację pogrzebu.
Do tragedii doszło w niedzielę, 21 czerwca, po godz. 19 na prawym brzegu Wisły, w rejonie Wybrzeża Helskiego, między mostami Gdańskim i Śląsko-Dąbrowskim. Nad rzeką przebywało troje młodych ludzi. W pewnym momencie dwóch chłopców weszło do wody. Jednemu udało się samodzielnie wrócić na brzeg. Mateusz zniknął pod powierzchnią.
Natychmiast rozpoczęto poszukiwania. W działania zaangażowani byli m.in. strażacy z łodziami, policyjni wodniacy, nurkowie, ratownicy medyczni oraz załoga śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Akcję kontynuowano w kolejnych dniach.
W środę, 24 czerwca, w pobliżu mostu Gdańskiego po praskiej stronie Wisły służby odnalazły ciało młodego człowieka. Późniejsze badania DNA potwierdziły, że był to zaginiony 14-letni Mateusz.
Mimo że od tragedii minął ponad miesiąc, pogrzeb chłopca jeszcze się nie odbył. Rodzina poinformowała 24 lipca, że wciąż oczekuje na decyzję prokuratury pozwalającą na odebranie ciała.
– Jeszcze nie było pogrzebu naszego syna, ponieważ jego ciało nie zostało nam zwrócone – powiedziała mama chłopca. Potwierdziła jednocześnie, że wynik badania DNA nie pozostawił wątpliwości co do tożsamości zmarłego.
Reklama
Rodzina Mateusza pochodzi z Ukrainy. Matka nastolatka przyznała, że wyjeżdżając z dziećmi z kraju ogarniętego wojną, nie przypuszczała, że jej rodzinę spotka w Polsce taka tragedia.
– Nigdy bym nie pomyślała, że zabiorę moje dzieci z dala od wojny, a w obcym kraju spotka nas tak straszna tragedia – mówiła.
Rodzice zdecydowali, że Mateusz zostanie pochowany w Ukrainie, gdzie się urodził i gdzie nadal mieszka część jego rodziny. Jak tłumaczy jego matka, bliscy chcą mieć pewność, że niezależnie od tego, jak w przyszłości potoczą się ich losy, ktoś z rodziny będzie mógł odwiedzać grób chłopca.
Ojciec Mateusza pracuje w Polsce od ponad 10 lat, a pozostała część rodziny mieszka tutaj od ponad czterech lat. Rodzice planują nadal pozostać w Polsce, jednak – jak podkreślają – nie wiedzą, jak będzie wyglądała ich sytuacja w przyszłości. Z tego powodu chcą, aby syn spoczął w rodzinnych stronach.
Transport ciała z Polski do Ukrainy, związane z nim formalności oraz organizacja pogrzebu oznaczają znaczne wydatki. Rodzina poinformowała, że nie jest w stanie samodzielnie ich pokryć. W internecie uruchomiono więc zbiórkę pieniędzy.
W jej opisie rodzice wspominają Mateusza jako chłopca pełnego planów na przyszłość, mocno związanego z rodziną i przyjaciółmi. Podkreślają, że zależy im na godnym pożegnaniu syna i pochowaniu go wśród bliskich.
– Chcemy godnie pożegnać naszego syna i zapewnić mu spokojne miejsce spoczynku – napisali rodzice.
Zebrane pieniądze mają zostać przeznaczone na sprowadzenie ciała Mateusza do Ukrainy, niezbędne formalności oraz organizację pogrzebu. Rodzina czeka jednocześnie na decyzję prokuratury umożliwiającą odebranie ciała chłopca i rozpoczęcie przygotowań do pochówku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze