Prezes TK ze stanowczym żądaniem wobec Tuska

2025-01-27 22:11:54(ost. akt: 2025-01-27 22:14:05)

Autor zdjęcia: Adrian Grycuk

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski w piśmie skierowanym w poniedziałek do premiera Donalda Tuska domaga się publikacji 22 wyroków TK wydanych w 2024 r. W innym piśmie - do marszałka Sejmu Szymona Hołowni - zaapelował o działania dot. obsadzenia wakatów w TK.
"W dniu dzisiejszym wysłałem ostre w tonie pismo do prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, żądając od niego, aby wpłynął na prezes Rządowego Centrum Legislacji, aby opublikowała te 22 wyroki, które w dalszym ciągu nie są opublikowane" - powiedział w poniedziałek Święczkowski w Telewizji Republika.

Zastrzegł przy tym, że mowa o czynności "stricte technicznej", dlatego że wyroki TK wchodzą w życie z chwilą ich ogłoszenia na rozprawie, "co zresztą (...) w swojej opinii potwierdziła Komisja Wenecka, na którą przedstawiciele obecnej władzy tak często powoływali się w ostatnich latach".

Jak czytamy w piśmie do premiera zamieszczonym na stronie TK, "uporczywe niepublikowanie wyroków TK stanowi delikt konstytucyjny oraz może wypełniać znamiona czynu zabronionego".

Z kolei w również opublikowanym w poniedziałek na stronie TK piśmie do marszałka Sejmu, Święczkowski wskazał na brak rozpatrzenia do tej pory przez Sejm kandydatur na zwolnione w grudniu zeszłego roku stanowiska sędziowskie w TK.

Pod koniec listopada zeszłego roku marszałek Hołownia wyznaczył dodatkowy termin - do 11 grudnia ub.r. - na zgłaszanie kandydatów na sędziów TK w związku z wygaśnięciem kadencji trojga z nich: Mariusza Muszyńskiego, Piotra Pszczółkowskiego, a także Julii Przyłębskiej. Jedynie klub PiS zgłosił dwóch kandydatów do TK. Są to: Artur Kotowski i Marek Ast.

"Oczekuję od Pana Marszałka podjęcia wszelkich możliwych działań zmierzających do bezzwłocznego rozpoznania przez Sejm dwóch wniosków w sprawie wyboru wskazanych w nich osób na stanowiska sędziów TK. Obstrukcja proceduralna widoczna w działaniach organów Sejmu, w tym Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, którą kieruje poseł Paweł Śliz oraz Prezydium Sejmu, któremu Pan Marszałek przewodniczy osobiście, jest sprzeczna z jednoznaczną normą art. 194 ust. 1 Konstytucji" - napisał prezes TK do Hołowni.

Jednocześnie - jak zaznaczył Święczkowski - w związku z tym, że zgłoszonych zostało dwóch kandydatów, zaś w TK są trzy wakaty, obowiązkiem marszałka Sejmu jest ogłoszenie kolejnego terminu na zgłaszanie kandydatur do TK.

Jeszcze w początkach marca ub.r. Sejm podjął uchwałę, w której stwierdził, że "uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy". Od czasu podjęcia tamtej uchwały przez Sejm wyroki TK nie są publikowane w Dzienniku Ustaw. Z kolei w przyjętej w grudniu ub.r. uchwale rządu stwierdzono m.in., że ogłaszanie w dziennikach urzędowych rozstrzygnięć TK mogłoby doprowadzić do utrwalenia stanu kryzysu praworządności. Jak dodano, "nie jest dopuszczalne ogłaszanie dokumentów, które zostały wydane przez organ nieuprawniony".

Prezes TK w Telewizji Republika odniósł się również do ograniczania środków na funkcjonowanie Trybunału. Ustawa budżetowa na 2025 rok zakłada m.in zmniejszenie środków dla Trybunału Konstytucyjnego i Krajowej Rady Sądownictwa. Cięcia dotyczą wypłat dla sędziów TK oraz KRS. Prezydent Andrzej Duda zaskarżył te zapisy do TK w trybie kontroli następczej.

"My nie ulegniemy tej presji. (...) I będziemy w dalszym ciągu orzekać" - zapowiedział Święczkowski.

Dopytywany, czy da się funkcjonować w takim stanie rzeczy, prezes TK odparł, że są "różnego rodzaju rozwiązania", które pozwoliłyby na znalezienie funduszy. "W ostateczności po prostu przestanę wypłacać wynagrodzenia sędziom w stanie spoczynku takim jak pan Zoll i pan Stępień czy inni sędziowie, którzy publicznie krytykują Trybunał - bo przecież wiadomo, że zgodnie z prawem pracy wynagrodzenie powinny przede wszystkim otrzymywać osoby, które wykonują pracę" - powiedział. Podkreślił przy tym, że byłoby to "rozwiązanie ostateczne", gdyby nie miał innego wyjścia.

PAP/red