Ks. Michał Olszewski ma tysiące obrońców [ZDJĘCIA]

2024-07-09 23:46:45(ost. akt: 2024-07-10 10:44:35)

Autor zdjęcia: Piotr Wojtowicz

Tysiące ludzi w pokojowy sposób upomniało się o prawa przetrzymywanych od kilku miesięcy w polskich aresztach. Wieczorem we wtorek 9 lipca 2024 roku odbył się pod Sejmem protest w obronie sercanina ks. Michała Olszewskiego i dwóch byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Wszyscy troje zostali przed Wielkanocą aresztowanie w ramach śledztwa dotyczącego wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości.
Łamanie praw aresztowanych

Główną przyczyną, która doprowadziła do organizacji wtorkowego protestu, były informacje przekazane w ostatnich dniach z miejsc odosobnienia przez troje osadzonych. Informowali oni o szykanach tak ze strony osób, które dokonywały zatrzymania, jak i o niewłaściwych zachowania wobec nich służby więziennej. Niektóre z tych opresyjnych zachowań noszą znamiona tortur.

W proteście przed Sejmem wzięło udział wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz Suwerennej Polski. Ze sceny do zebranych przemówili przedstawiciele obu tych opozycyjnych ugrupowań.


Obecna władza przekroczyła Rubikon

Jako pierwszy zabrał głos prezes PiS - Jarosław Kaczyński, który mówił, że obecne władze próbują wypierać się stosowania prześladowań wobec aresztowanych.

- My naprawdę nie mamy nic przeciwko temu, by tam, gdzie są jakieś wątpliwości, to było wyjaśniane. Ale to jest wyjaśniane na zasadzie - zbyt łagodnie określanej - jako areszty wydobywcze. To wiemy w sytuacji, która powstała wokół Funduszu Sprawiedliwości, to są tortury wedle definicji Trybunału Praw Człowieka. Trybunał Praw Człowieka dokładnie opisuje co jest torturą. I takie tortury nie wobec dwóch osób, tylko dziś wiemy wobec trzech, obydwu pań, które pracowały w departamencie nadzorującym Fundusz Sprawiedliwości. Powtarzam - my nie mamy nic przeciwko wyjaśnieniu spraw, ale mamy przeciwko torturom - nie tylko coś, ale mamy wszystko. To jest przekroczenie pewnej granicy, pewnego Rubikonu, to jest bandytyzm. Ale jeśli mówię takimi ostrymi słowami o torturach to dlatego, że to jest coś absolutnie nie do przyjęcia. I co oni robią w tej sytuacji? Oni mówią: "nie, tego nie było". Jak to się nazywa w języku przestępców? Muszę to zacytować - to jest pójście w zaparte. Oni się nie mogą przyznać do tortur, bo to jest całkowita kompromitacja, która powinna co najmniej doprowadzić do dymisji ministra spraw wewnętrznych i ministra sprawiedliwości, a w istocie do dymisji rządu. W prawdziwej demokracji to doprowadziłoby do dymisji rządu - podkreślił Jarosław Kaczyński.

Prześladowany za dobro

Patryk Jaki - tymczasowy lider Suwerennej Polski, zastępujący ciężko chorego Zbigniewa Ziobrę - mówił, że władza uderzyła w charyzmatycznego kapłana, dlatego, że czynił wiele dobra, głownie dla młodych ludzi.

- A gdzie oni kierują siłę polskiego państwa? Na księdza Michała, który przecież ma tak wspaniałą kartę. To jest jeden z tych duchownych, który potrafi skutecznie trafiać do młodych ludzi, dlatego tak bardzo ich denerwuje - tworząc portal, tworząc radio w systemie cyfrowym, które docierało do dziesiątków tysięcy młodych ludzi, wyciągając ich ze zła. Jest w tym coś takiego, że to zło tak mocno atakuje księdza Michała. Widocznie jest w nim coś tak dobrego, dlatego oni chcą go zniszczyć. Atakują księdza Michała. A tych wszystkich swoich gangsterów wypuszczali, "poskręcali ich sprawy", a księdza Michała do aresztu. W sposób upokarzający torturują za to - co rzekomo mu zarzucają - że miał zły statut swej fundacji. Przecież wokół tego jest tworzona cała sprawa. Oni nie potrafią mu udowodnić, że wziął coś dla siebie, bo nie ma takiej możliwości. On budował wspaniały ośrodek. Każdy z państwa może go zobaczyć, bo on stoi, przecież nikomu nie został ukradziony. I jestem przekonany, że już czekają. To jest atrakcyjny teren na Wilanowie, więc już czekają deweloperzy, by księdzu Michałowi to dzieło odebrać. O to pewnie w tej całej sprawie chodzi. Nie mówiąc już o tym, jak traktują kobiety. By Najświętszy Sakrament jedna z tych kobiet musiała przyjmować w schowku na miotły. To jest coś niebywałego - przyznał Patryk Jaki.

Nie chcą milczeć wobec bezprawia

Następnie odczytano ze sceny apel stowarzyszenia "Godność", którego fragment brzmi: "Koalicja rządząca krajem od 15 października systematycznie i bez żadnych zahamowań dokonuje gwałtu na praworządności. Lekceważy, unieważnia i drastycznie łamie obowiązujące przepisy, z Konstytucją włącznie. Niszczy przyjęte zasady i dobre obyczaje w uprawianiu polityki, demoluje ważne instytucje państwa. Prześladuje przeciwników politycznych, czego doświadczyli już posłowie Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik i inni, za nic ma też prawa ludzkie i obywatelskie, czego doświadcza, aresztowany i traktowany skandalicznie - jak duchowni za komuny - ksiądz Michał Olszewski".

Głos zabrał także główny organizator wtorkowego protestu - były działacz opozycji antykomunistycznej Adam Borowski, który wyjaśnił, dlaczego ta manifestacja doszła do skutku. - Zacznę od słów Leonarda da Vinci - nic tak nie wzmacnia władzy, jak milczenie ludzi. Dlatego od pierwszego dnia tych bandyckich rządów, od pierwszego ich przestępstwa wobec polskiej konstytucji, nie milczymy, jesteśmy na ulicach - powiedział pomysłodawca protestu.

Pokojowa manifestacja, na którą przybyli Polacy z całego kraju, zakończyła się odmówieniem części bolesnej różańca w intencji aresztowanych - sercanina ks. Michała Olszewskiego oraz dwóch urzędniczek oraz odśpiewaniem hymnu "Boże coś Polskę".

Piotr Wojtowicz