Nie miałam problemów z wyobrażeniem sobie świata przedstawionego w filmie "W nich cała nadzieja". Bardzo doceniam takie historie. Uważam, że wymagają od twórców dużej fantazji i kreatywności – powiedziała Magdalena Wieczorek, która zagrała w pełnometrażowym debiucie fabularnym Piotra Biedronia poświęconym przyszłości Ziemi. Od piątku obraz można oglądać w kinach.
"W nich cała nadzieja" jest opowieścią rozgrywającą się w przyszłości, w rzeczywistości postapokaliptycznej. Doszczętnie zrujnowaną Ziemię opuścił gatunek ludzki. Najmożniejsi mieszkańcy planety próbowali odnaleźć w kosmosie alternatywne miejsce do życia, jednak zginęli wskutek promieniowania. Pozostali, których nie było stać na taką podróż, polegli, poszukując schronienia. Ostatnią ocalałą jest Ewa, która żyje w bazie ponad skażoną strefą w towarzystwie robota. To jedyna pamiątka po ojcu, o którym słuch zaginął. Łaknąca bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem kobieta nawiązuje dialog z maszyną. Szybko przekonuje się, jak niedoskonała jest technologia sztucznej inteligencji. Kiedy pewnego dnia robot zwraca się przeciwko Ewie, uniemożliwiając jej wejście do schronu, bohaterka na wszelkie sposoby stara się go przechytrzyć. Wysiłki te jedynie zaogniają konflikt, sprowadzają na kobietę kolejne śmiertelne niebezpieczeństwo.