Kapryśna pogoda zadała potężny cios sadownikom i rolnikom na Mazowszu – w niektórych gospodarstwach straty sięgają aż 90 proc. plonów. Tymczasem pomoc ze strony państwa to wciąż tylko zapowiedzi i formularze. Rolnicy czekają na gminne komisje, które mają oszacować szkody – dopiero wtedy, może, otrzymają rekompensaty od wojewody. Ile to potrwa? Nikt nie mówi.
W takich gminach jak Korczew czy Siedlce producenci mogą już zgłaszać straty, ale cały proces – jak to bywa – rozciąga się w czasie. Biurokracja ruszyła powoli, choć straty są błyskawiczne i dotkliwe.