Brudna końcówka kampanii

2025-05-07 16:19:15(ost. akt: 2025-05-07 18:50:36)
Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Zdjęcie jest tylko ilustracją do tekstu

Autor zdjęcia: Rafał Trzaskowski, Karol Nawrocki i Sławomir Mentzen. Fot. PAP/Tomasz Wojtasik/Rafał Guz/Jakub Kaczmarczyk

Finał kampanii prezydenckiej 2025 obfituje w brudne chwyty, przecieki i wpadki kandydatów – od mieszkania 80-latka po słynny "kibel". Czy tak brudnej politycznej walki jeszcze nie widzieliśmy?
Atmosfera przed pierwszą turą wyborów przypomina polityczny thriller. Walka o pałac prezydencki przerodziła się w serię oskarżeń, prowokacji i barwnych, choć często niemerytorycznych inscenizacji. Nerwy udzielają się wszystkim, a brudne chwyty dominują w mediach i internecie. Kompromitujące materiały, plotki i wyolbrzymione potknięcia spychają merytoryczną debatę na dalszy plan, ustępując miejsca politycznej dramaturgii podsycanej przez media społecznościowe.

Fot. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Afera z mieszkaniem
Jednym z najgłośniejszych wątków końcówki kampanii stała się sprawa mieszkania pana Jerzego, schorowanego 80-latka z Gdańska. Karol Nawrocki został oskarżony o bezduszność w związku z przejęciem lokalu seniora, którego wspierał. Media ujawniły, że Nawrocki podpisał z seniorem umowę dożywocia – w zamian za opiekę i opłacanie rachunków miał odziedziczyć mieszkanie po jego śmierci. Gdy wyszło na jaw, że pan Jerzy trafił do domu opieki, a Nawrocki pominął fakt posiadania drugiego mieszkania w debacie, konkurenci zarzucili mu wyrzucenie staruszka na bruk.

Karol Nawrocki
Fot. PAP
Karol Nawrocki

Nawrocki odpiera zarzuty, tłumacząc, że przez lata pomagał sąsiadowi, nie czerpał korzyści z mieszkania i nadal opłaca rachunki. Jego zwolennicy nazywają to nagonką, twierdząc, że dobroć kandydata cynicznie wykorzystano przeciwko niemu. Sprawa, choć niejednoznaczna, zdominowała przekaz przeciwników kandydata popieranego przez PiS.

Ostatecznie Karol Nawrocki podjął decyzję o przekazaniu nieruchomości na cele charytatywne.

Wokół doktoratu
Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji, zmaga się w ostatnich dniach z krytyką swojej pracy doktorskiej. Media wytykają jej niewielką objętość (niespełna 100 stron), brak oryginalnych badań i spekulacje o protekcji ze strony ojca, profesora akademickiego. Mentzen bagatelizuje zarzuty, nazywając je „akademickim czepialstwem”, a jego sztab sugeruje, że ataki wynikają z obawy przed rosnącą popularnością kandydata. Mentzen zasugerował też, że próbowano go szantażować sprawami rodzinnymi, co pokazuje, jak daleko sięgają polityczne gry.

Fot. PAP

Książka i pancerny kibel
Rafał Trzaskowski również nie uniknął kontrowersji. Jego książka „Rafał”, która miała pokazać go jako wizjonera, stała się pożywką dla memów z powodu rzekomej megalomanii. Do tego powraca sprawa pancernego kibla – toalety w Warszawie za 600 tysięcy złotych, symbolu niegospodarności magistratu pod jego kierownictwem, nagłaśnianego przez Kanał Zero. Wizerunkowy kryzys pogłębiła nieudana debata w Końskich, gdzie Trzaskowski dał się zaskoczyć prowokacją z tęczową flagą. Mimo to kandydat stara się odzyskać inicjatywę, promując się jako gwarant stabilności. Krytycy wytykają mu kontrowersyjne decyzje, jak promowanie ideologii LGBT i jedzenia potraw z robaków zamiast mięsa czy usuwanie krzyży z urzędów.

Selfie i „przyjaźń” z papieżem
Szymon Hołownia, który chciał być postrzegany jako umiarkowany i bliski ludziom, zaliczył serię wpadek. Najgłośniejsza to selfie zrobione na pogrzebie papieża, które wywołało nadal niesłabnącą falę krytyki. Do tego kandydat z patosem mówił o „głębokiej więzi” z papieżem Franciszkiem, choć ich jedyne spotkanie to krótkie błogosławieństwo na placu Świętego Piotra. Jego aktywność w mediach społecznościowych, pełna wystudiowanych relacji, zyskała mu przydomek „polityka od selfików”. Wizerunkowy chaos dopełniły nieudane próby aranżowania „spontanicznych” rozmów z wyborcami, szybko wychwycone przez przeciwników.

Fot. PAP

Kanał Zero i polityczne jaja
Krzysztof Stanowski, kandydat Kanału Zero, przekształcił kampanię w satyryczne show. Zamiast klasycznej polityki oferuje sarkazm i demaskowanie absurdów. Już na starcie wyśmiał „teatr zbierania podpisów”, a po rejestracji wzywał, by na niego nie głosować. Jego debaty w Kanale Zero, prowadzone z ironią i ostrymi pytaniami, przyciągnęły miliony widzów. Kontrowersje wzbudził przerwany wywiad z Maciejem Maciakiem, kandydatem o prorosyjskich sympatiach, co wywołało burzę w sieci.

Inne kontrowersje
Grzegorz Braun szokował teoriami spiskowymi, co przyniosło mu rozgłos, ale i marginalizację – część mediów pomijała go w debatach. Rozgłos, ale i kontrowersje zapewniła mu próba obywatelskiego zatrzymania lekarki odpowiedzialnej za „aborcję” 9-miesięcznego chłopczyka. Jego akcje, jak zdejmowanie flag Ukrainy czy palenie flagi UE, u wielu wywołały zażenowanie. Magdalena Biejat z Lewicy zyskała uwagę w debacie w Końskich, broniąc tęczowej flagi. Maciej Maciak wywołał skandal, wychwalając Putina.

Fot. PAP

Najbrudniejsza kampania?
Czy kampania 2025 zasługuje na miano najbrudniejszej w historii III RP? Poprzednie wybory również były ostre, ale obecna kampania wyróżnia się intensywnością i wszechobecnością internetu. Każdy przeciek czy gafa są natychmiast podchwytywane w mediach społecznościowych, a memy i TikToki amplifikują ich zasięg. Nowe formy komunikacji – od influencerów po telewizyjne show – sprawiają, że zarówno informacja, jak i dezinformacja rozchodzą się szybciej niż kiedykolwiek.

Jan Berdycki