To była sytuacja, której nikt się nie spodziewał. Pani Paulina, niewidoma, w ciąży, zupełnie bez pomocy – zostawiona sama sobie przez PKP. Zamówiła asystę, licząc na wsparcie, ale… nic się nie wydarzyło. Została w obcym miejscu, z bagażem, w zaawansowanej ciąży, bez pomocy, a przede wszystkim bez empatii. Mimo że na co dzień radzi sobie doskonale, w tej chwili poczuła się bezsilna i zignorowana.
Po kilku dniach spędzonych nad morzem, miała wrócić do Warszawy. Jej mąż i córka zostali u krewnych, a ona miała wrócić Pendolino. Choć zwykle świetnie sobie radzi, tym razem zdecydowała się skorzystać z asysty, ze względu na nieznajomość dworca, ciężki bagaż i stan ciąży.