Gorzki posmak po Tłustym Czwartku – tysiące pączków skazanych na zmarnowanie

2025-03-05 08:00:39(ost. akt: 2025-03-05 02:55:37)

Autor zdjęcia: Kivanc Erdirik on Unsplash

Tłusty Czwartek to dzień, który kojarzy się z radością, tradycją i pysznymi pączkami. Niestety, jak się okazuje, to także święto niepohamowanego konsumpcjonizmu i bezmyślnego marnotrawstwa. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia, które wprawiają w osłupienie – na zapleczu jednego z warszawskich sklepów znaleziono tysiące niesprzedanych pączków, które prawdopodobnie trafią prosto do śmietnika.
Gdzie tu logika? Gdzie tu etyka?

Wielu ludzi na świecie codziennie walczy o przetrwanie, a w Polsce, także w Warszawie, nie brakuje osób, które nie mają co jeść. Tymczasem w jednej chwili zmarnowano tony świeżego jedzenia, które mogło trafić do potrzebujących. Tyle mówi się o kryzysie gospodarczym, ekologii, szacunku do żywności, ale widok porzuconych stosów pączków wciąż uderza w naszą wrażliwość.

To, co zostało po jednodniowym szaleństwie Tłustego Czwartku, można było przekazać do noclegowni, jadłodajni dla bezdomnych, domów samotnej matki czy nawet rozdać mieszkańcom Warszawy. Zamiast tego pączki trafiły na tyły sklepu, skąd najpewniej zasilą sterty odpadów.

Społeczna burza – ludzie mają dość marnotrawstwa

Zdjęcia z warszawskiego Bemowa udostępniła m.in. dziennikarka Radia Nowy Świat, Klaudia Kowalczyk, komentując:

"Boli mnie serce, widząc nasz konsumpcjonizm – to, co zostało po tłustym czwartku, tylko w jednym miejscu w Warszawie. Całe stosy pączków po naszym jednodniowym szaleństwie."

To samo oburzenie wyrazili użytkownicy facebookowej grupy "Freeganizm Warszawa NMR (Nie Marnujemy – Ratujemy)", którzy nagłośnili sprawę. Z relacji świadków wynika, że "hurtowe ilości" pączków nadal leżą przy ścianie jednego z pawilonów handlowych – nie jest to zamknięte pomieszczenie, więc każdy może zobaczyć ogromne straty żywności.

System, który nie działa

Jak to możliwe, że sklepy, zamiast rozdawać niesprzedane jedzenie, wolą je wyrzucać? W Polsce, choć coraz więcej mówi się o foodsharingu, wciąż brakuje skutecznych regulacji prawnych i mechanizmów, które zachęcałyby sieci handlowe do przekazywania nadwyżek żywności potrzebującym.

Niektóre kraje już dawno poradziły sobie z tym problemem. Francja wprowadziła prawo, które nakazuje supermarketom przekazywanie niesprzedanej żywności organizacjom charytatywnym. W Danii funkcjonują specjalne sklepy sprzedające produkty spożywcze z krótkim terminem ważności po niższych cenach. Tymczasem w Polsce – jak widać – wciąż jesteśmy na etapie bezmyślnego wyrzucania ton jedzenia.

Czy coś się zmieni?

Tegoroczny Tłusty Czwartek zostawił gorzki posmak. To kolejny sygnał, że czas skończyć z absurdem marnowania żywności. Być może potrzebne są zmiany w prawie, być może większa presja społeczna. Jedno jest pewne – jeśli nadal będziemy biernie patrzeć na takie sceny, nic się nie zmieni. A przecież jedzenia się nie wyrzuca – to kwestia kultury, religii, ale przede wszystkim moralności i zdrowego rozsądku.


Źródło: next.gazeta.pl