Prezydent Płocka ws. likwidacji zakładu Levi Strauss: trwają poszukiwania inwestorów i pracodawców

2024-04-09 08:39:23(ost. akt: 2024-04-09 08:41:03)

Autor zdjęcia: PAP

Poszukiwanie pracodawców, którzy mogliby zatrudnić zwalnianych pracowników likwidowanego zakładu Levi Strauss w Płocku oraz inwestorów, którzy mogliby uruchomić działalność na terenie, który obecnie zajmuje fabryka, zapowiedział prezydent miasta Andrzej Nowakowski.
W auli płockiego Urzędu Miasta w poniedziałek odbyło się spotkanie z pracownikami zakładu Levi Strauss, zorganizowane przez Nowakowskiego, na którym zapewnił on, że pomoc dla zwalnianych w związku z likwidacją fabryki jest jego priorytetem. Dodał, iż w sprawie poszukiwania rozwiązań w związku z zaistniałą sytuacją planuje m.in. na rozmowy z przedstawicielami rządu.

W ubiegłym tygodniu Levi Strauss poinformował, że produkcja w jego zakładzie w Płocku, ostatnim w Europie, potrwa do połowy czerwca, a do końca listopada fabryka zostanie zlikwidowana. Decyzja ta oznacza, że zwolnionych zostanie 650 osób, czyli cała załoga, składająca się w większości z kobiet.

„Właściwie od razu, kiedy pojawiła się ta informacja o tym, że Levi’s opuszcza Płock i Polskę generalnie, to dosyć szybko, nie tylko my zaczęliśmy szukać rozwiązań i potencjalnych inwestorów, ale inwestorzy zaczęli także dzwonić do nas, do miasta” - podkreślił podczas poniedziałkowego spotkania Nowakowski.

Prezydent Płocka wspomniał m.in. o jednej z lokalnych firm, która zatrudnia kilkadziesiąt szwaczek i jest zainteresowana zwiększeniem zatrudnienia oraz zakupem maszyny do krojenia tkanin, którą nabył niedawno Levi Strauss. Zaznaczył jednocześnie, iż kontaktowały się z nim również firmy z innych regionów kraju, np. z woj. śląskiego, pytając o osoby gotowe podjąć tam pracę.

Nowakowski zwrócił uwagę, że Levi Strauss opuszczając Płock pozostawi zabudowany halami teren, należący do samorządu, którym być może będą zainteresowane inne podmioty. „Będziemy przede wszystkim szukać takiej firmy, która będzie w związana w pierwszej kolejności z branżą tekstylną, dziewiarską, ewentualnie byłaby w stanie uruchomić w Płocku podobną produkcję do Levi’sa” - zapewnił.

Prezydent Płocka przekazał jednocześnie, że planuje spotkania z ministrem spraw wewnętrznych i administracji Marcinem Kierwińskim i z ministrem aktywów państwowych Borysem Budką, a także z przedstawicielami Agencji Rozwoju Przemysłu. „Będziemy szukać rozwiązań, także poprzez być może Ministerstwo Obrony Narodowej i Polską Grupę Zbrojeniową, gdzie jest firma, która szyje mundury dla polskiego wojska” - dodał.

Nowakowski zadeklarował organizowanie podobnych spotkań z pracownikami płockiego zakładu Levi Strauss raz na dwa tygodnie lub miesiąc, w zależności od potrzeb, aby przekazywać w miarę możliwości aktualne informacje, w zależności od uzgodnień z partnerami kolejnych rozmów, w tym np. na temat poszukiwania inwestorów. Ustalono, że pierwsze takie spotkanie odbędzie się mniej więcej za miesiąc.

„Mam świadomość, że to jest na początku mojej czwartej kadencji największe wzywanie. I ja od tego wyzwania absolutnie nie uchylam się i będę je konsekwentnie realizował, mając świadomość, że od tego zależy przyszłość 650 rodzin w Płocku i regionie” - oświadczył prezydent miasta.

Obecny na spotkaniu przewodniczący Regionu Płock NSZZ „Solidarność” Andrzej Burnat podkreślił, że związek oczekuje od dyrekcji zakładu Levi Strauss deklaracji „tutaj, na miejscu, odnośnie godnych odpraw” dla zwalnianych pracowników. Zwrócił przy tym uwagę na trudną sytuację kobiet, zwłaszcza w wieku przedemerytalnym, na rynku pracy. Zapewnił, że zakładowa „Solidarność” będzie negocjować „jak najlepsze odprawy”.

„Myślę, panie dyrektorze, że godnie podziękuje pan tym pracownikom” - powiedział Burnat, zwracając się do przedstawiciela Levi Strauss. I dodał: „Nie powinniście tego ukrywać, tylko oficjalnie powiedzieć przed kamerami, co oferujecie dla tych pracowników”. Wystąpienie szefa „Solidarności” regionu płockiego zebrani na sali nagrodzili brawami, jedyny raz podczas spotkania.

Dyrektor zakładu Levi Strauss w Płocku Jarosław Rzytka odpowiedział, że rozmowy w sprawie zwolnień pracowników w związku z likwidacją fabryki odbywają się między pracodawcą a związkami zawodowymi. „I do momentu zakończenia, nazwijmy to negocjacji, nie chciałbym zdradzać szczegółów tego, co będziemy oferować, gdyż jest to rozmowa pomiędzy pracodawcą a stroną społeczną” - zastrzegł.

Rzytka dodał, że kolejne spotkanie negocjacyjne zaplanowano na czwartek. Zapewnił też, że „z założenia” Levi Strauss chce „pożegnać godnie” pracowników płockiego zakładu. „Zadeklarowaliśmy, że na pewno to nie jest tak, jak działania wielu firm w Polsce, które żegnają się ze swoimi pracownikami w świetle prawa odprawami kodeksowymi. Mogę was zapewnić: na pewno to nie nastąpi” - stwierdził dyrektor.

Jeszcze w ubiegłym tygodniu, po informacji o planach Levi Strauss likwidacji zakładu w Płocku, prezydent tego miasta informował podczas konferencji prasowej, że według kierownictwa fabryki „warunki rozstania z pracownikami będą lepsze od tych kodeksowych, jeśli chodzi o Kodeks Pracy”.

Nowakowski wyjaśniał również, że na pytanie o przyczyny zamknięcia zakładu, otrzymał odpowiedź, iż powody to „wysokie koszty pracy i wysokie koszty energii, które dzisiaj sprawiają, że produkcja w Płocku, w Europie w ogóle, jest dużo, dużo droższa niż w krajach azjatyckich”.

W poniedziałek powody te potwierdził dyrektor fabryki. W rozmowie z dziennikarzami nie chciał komentować przebiegu rozmów ze związkami zawodowymi. „Nie jestem uprawniony do udzielania takich informacji” - stwierdził Rzytka. Dopytywany przyznał natomiast, że otrzymał od zarządu Levi Strauss wytyczne, dotyczące negocjacji ze związkami zawodowymi likwidowanej fabryki w Płocku. „Nie mogę w tym momencie podzielić się taką informacją” - odparł, odpowiadając na pytanie o szczegóły tych wytycznych.

„Chodzi nam o to, aby wynegocjować dobre warunki odpraw” - powiedziała Agnieszka, jedna z pracownic płockiej fabryki Levi Strauss, odnosząc się do oczekiwań załogi w sprawie negocjacji z pracodawcą. W kwestii oczekiwanej pomocy, np. ze strony urzędów pracy, dodała: „Na tę chwilę naprawdę niewiele wiemy. Liczymy na to, że będą jakieś staże, kursy, szkolenia, że będziemy mogli się przebranżowić i że w jakiś sposób będzie to pokryte”.

Pracownica płockiego zakładu Levi Strauss przyznała, że informacja o likwidacji fabryki była tam zaskoczeniem. „Jeszcze przed Wielkanocą nic tego nie zapowiadało. Było wiadomo, że jest gorzej, że sytuacja w Europie, na świecie, jest trudniejsza, że rosną koszty energii. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że może do końca roku, może jeszcze dwa lata. Na pewno nie było myśli, że to już, że wrócimy do pracy po świętach i dowiemy się, że zamykają fabrykę”.

Zakład produkcyjny Levi Strauss w Płocku został uruchomiony w 1992 r. Działa na terenie obejmującym 40 tys. metrów kw. należącym do miasta, dzierżawionym na preferencyjnych warunkach.

Miejski Urząd Pracy w Płocku poinformował, że w związku z planem likwidacji zakładu i zwolnień współpracuje z działem kadr fabryki Levi Strauss oraz Powiatowym Urzędem Pracy. Zapowiedział, że w drugiej połowie kwietnia rozpoczną się spotkania informacyjne z pracownikami zakładu. (PAP)